New post

od początku
Śledź
1939live
Śledź Polsat
Viasat History

Anatol Muhlstein

Od 1927 r. zajmował stanowisko Chargé d' Affaires polskiej ambasady w Brukseli

Anatol Muhlstein

Od 1927 r. zajmował stanowisko Chargé d' Affaires polskiej ambasady w Brukseli

Zaczynają napływać uchodźcy z Polski. Przyjechali Zalewscy, Szembek, a także Słonimski i Tuwim. Zaleski powtarzały, jego żona – nie do poznania. Mają za sobą przerażające przeżycia.

Warszawa ciągle się trzyma. Polacy walczą zaciekle. Od kiedy nie ma już błędu obrona – jakkolwiek beznadziejna – zdaje się wzmagać. Stefan Starzyński i Lipiński wchodzą właśnie do grona bohaterów. Cóż to za bogaty materiał do rozważań dla filozofa. Starzyński, w czasie pokoju człowiek przeciętny, w czasie wojny ujawnił szereg godnych podziwu zalet. Przy całej swojej przeciętności był jednym z najlepszych ludzi reżimu, pracowitym i uczciwym. Miał wielkie zasługi Jako prezydent Warszawy. Średnia inteligencja, dużo inicjatywy, pracowitość – oto główne rysy jego osobowości.

Powiedziano mi, że radio włoskie informowało o przybyciu do Włoch 29 samochodów przewożących prezydenta Rzeczypospolitej, ministrów i ich świty. Marszałek Śmigły-Rydz jest podobno z nimi. To byłby szczyt!

Właśnie się dowiedziałem, że jeszcze dwa dni temu Konsulat Polski w Paryżu zajęty był rozsyłaniem do obywateli polskich pochodzenia żydowskiego listów informujących o cofnięciu obywatelstwa polskiego. W chwili kiedy Polska ginęła, jej przedstawicielstwo konsularne wszystkie swoje wysiłki skupiało na prześladowaniu obywateli pochodzenia żydowskiego. Oszałamiająca bezmyślność.

Nie wiem, co się dzieje ze Śmigłym. Gazety donoszą, że rząd przekroczył granicę w komplecie. Wszyscy ci ministrowie-oficerowie, którzy tak chętnie nosili mundury wojskowe, wykazali skrajny brak zainteresowania karierą męczenników. Żaden z nich nie chciał zostać ze swymi bohaterskimi oddziałami, nadal prowadzącymi walkę.

Złoto Banku Polskiego wywieziono do Londynu.

Podobno Niemcy zamierzają zaraz po zdobyciu Warszawy stworzyć rząd polski na wzór rządu Hachy i za pośrednictwem Mussoliniego zaproponować Anglii i Francji pokój, a w razie odmowy uderzyć z całą siłą, korzystając z pomocy włoskiej, a nawet rosyjskiej. Ten ostatni punkt wydaje mi się wysoce wątpliwy.

Wojna stopniowo wkracza do życia codziennego. Od 11 bieżącego miesiąca konieczne są specjalne zezwolenia na poruszanie się samochodem. Mówi się o wprowadzeniu kartek na paliwo.

Niestety, mam jak najczarniejsze przeczucia. Oczywiście – teoretycznie możliwa jest kontrofensywa, ale czy w praktyce oddziały polskie, nękane przez nie przyjacielskie lotnictwo, zdołają się przegrupować? Wschodnia część kraju ma słabo rozwiniętą sieć kolejową. Śmiesznie mała jest liczba samochodów, przeciwnie niż u przyjaciela. Gdybym choć mógł mieć zaufanie do przywódców! Ale ja ich znam: są to ludzie przeciętni, aroganccy, niepoważni, przy niewyobrażalnej pisze i zarozumiałości. Zawsze widziałem groźbę katastrofy, przepowiadałem ją wobec mych bliskich. Teraz, gdy nadeszła, serce mi się ściska i łzy napływają do oczu.

Podróż do Deauville. Drogi dość luźne. Wszędzie wrażenie porządku i spokoju.

Właśnie wysłuchałem w radiu audycji niemieckiej po polsku. Informuje ona o zdobyciu Mławy, a także Jaworzna na północ od Wadowic. Nawet uwzględniając propagandową przesadę, zdaje się, że na froncie polskim sprawy idą źle, bardzo źle. Niestety przewidziałem to aż za dobrze. Jak mógłby tak obrzydliwy rząd przygotować kraj do wojny?

Widziałem Łukasiewicza. Jest zdenerwowany, podniecony. Ciągle ma żal do Francji. W gruncie rzeczy, nie wiadomo o co. Jest nieco mniej oklapły...

14:40

Wyjechałem z Deauville o 11.00. Drogi puste – względnie, bo wciąż jeszcze można napotkać sporo samochodów. Dużo też koni, które rekwirują. Stan wojenny obowiązuje we Francji od 5 wieczór, w Anglii od 11 rano.

10:30

Rano widziałem Łukasiewicza. Jest zaniepokojony zwłokę w przystąpieniu mocarstw do wojny. Anglia Opowiada się za formalnym ultimatum o krótkim terminie. Francja czy – mówiąc ściślej – George Bonnet jest za terminem dłuższym 48 godzin.