New post

od początku
Śledź
1939live
Śledź Polsat
Viasat History

Anatol Muhlstein

Od 1927 r. zajmował stanowisko Chargé d' Affaires polskiej ambasady w Brukseli

Anatol Muhlstein

Od 1927 r. zajmował stanowisko Chargé d' Affaires polskiej ambasady w Brukseli

Sytuacja w roku 1939 nie jest taka sama jak w 1914. Nie ma już Austrii, a Piłsudski nie żyje. Zresztą nawet gdyby żył, nic by nie mógł zrobić z tej prostej przyczyny, że współcześni Niemcy nie zgodzą się na tworzenie polskiego wojska. A nawet gdyby tego zechcieli, sprzeciwiałaby się Rosja.

Kiedy wreszcie Polacy zrozumieją, że ich ocalenie leży jedynie w szczerej współpracy z światem zachodnim, liberalnym i demokratycznym?

Wojna, można tak powiedzieć, toczy się swoim utartym torem. Komunikaty mówią z powagą o operacjach, w wyniku których wzięto dziesięciu jeńców… na morzu nadal toną okręty, czasem wskutek storpedowania, czasem po najechaniu na minę. W powietrzu – brak działań. Czy ta dziwna wojna zawsze będzie tak niewojskowa?

Wieści z Polski smutniejsze niż kiedykolwiek. Ucisk straszliwy. Usiłuję dowiedzieć się czegoś o rzeczywistej postawie mieszkańców. Ale to bardzo trudne.

Dzisiaj generał Sikorski objął dowództwo wojsk polskich we Francji.

Kawałkowski i Dąbrowski przyszli wcześniej, by nas poinformować o najwłaściwszym sposobie proklamowania generała Sikorskiego naczelnym dowódcą. Dąbrowski przygotował notatkę interpretacyjną, z której wynika, że – z braku czynnego naczelnego dowództwa wojsk i uzgodniwszy obowiązujący regulamin, a także obyczaj polskiego wojska – generał Sikorski, jako najstarszy stopnie w wojsku polskim we Francji, ma prawo przejąć dowództwo bez dodatkowych formalności.

Wieczorem, po kolacji, przyszedł generał Sikorski ze Strońskim. Omawiamy sprawę prezydentury. Wszyscy zgadzają się odmówić wszelkiej współpracy z Wieniawą. Znacznie trudniej o porozumienie co do innej kandydatury. Stroński proponuje Paderewskiego, generał Sikorski myśli o sobie.

Wróciłem z Deauville dziś rano. Wieś spokojna. Nie widać wojny.

Dzień spędziłem w Deauville. Piękny, spokojny dzień. Plaża pusta. Zaledwie kilkoro młodych chłopców i dziewcząt spaceruje. Długie przechadzki z córkami, zwłaszcza z Anką, która stara się nie rozstawać ze mną.

Zaczynają napływać uchodźcy z Polski. Przyjechali Zalewscy, Szembek, a także Słonimski i Tuwim. Zaleski powtarzały, jego żona – nie do poznania. Mają za sobą przerażające przeżycia.

Warszawa ciągle się trzyma. Polacy walczą zaciekle. Od kiedy nie ma już błędu obrona – jakkolwiek beznadziejna – zdaje się wzmagać. Stefan Starzyński i Lipiński wchodzą właśnie do grona bohaterów. Cóż to za bogaty materiał do rozważań dla filozofa. Starzyński, w czasie pokoju człowiek przeciętny, w czasie wojny ujawnił szereg godnych podziwu zalet. Przy całej swojej przeciętności był jednym z najlepszych ludzi reżimu, pracowitym i uczciwym. Miał wielkie zasługi Jako prezydent Warszawy. Średnia inteligencja, dużo inicjatywy, pracowitość – oto główne rysy jego osobowości.

Powiedziano mi, że radio włoskie informowało o przybyciu do Włoch 29 samochodów przewożących prezydenta Rzeczypospolitej, ministrów i ich świty. Marszałek Śmigły-Rydz jest podobno z nimi. To byłby szczyt!

Właśnie się dowiedziałem, że jeszcze dwa dni temu Konsulat Polski w Paryżu zajęty był rozsyłaniem do obywateli polskich pochodzenia żydowskiego listów informujących o cofnięciu obywatelstwa polskiego. W chwili kiedy Polska ginęła, jej przedstawicielstwo konsularne wszystkie swoje wysiłki skupiało na prześladowaniu obywateli pochodzenia żydowskiego. Oszałamiająca bezmyślność.

Nie wiem, co się dzieje ze Śmigłym. Gazety donoszą, że rząd przekroczył granicę w komplecie. Wszyscy ci ministrowie-oficerowie, którzy tak chętnie nosili mundury wojskowe, wykazali skrajny brak zainteresowania karierą męczenników. Żaden z nich nie chciał zostać ze swymi bohaterskimi oddziałami, nadal prowadzącymi walkę.

Złoto Banku Polskiego wywieziono do Londynu.

Podobno Niemcy zamierzają zaraz po zdobyciu Warszawy stworzyć rząd polski na wzór rządu Hachy i za pośrednictwem Mussoliniego zaproponować Anglii i Francji pokój, a w razie odmowy uderzyć z całą siłą, korzystając z pomocy włoskiej, a nawet rosyjskiej. Ten ostatni punkt wydaje mi się wysoce wątpliwy.

Wojna stopniowo wkracza do życia codziennego. Od 11 bieżącego miesiąca konieczne są specjalne zezwolenia na poruszanie się samochodem. Mówi się o wprowadzeniu kartek na paliwo.

Niestety, mam jak najczarniejsze przeczucia. Oczywiście – teoretycznie możliwa jest kontrofensywa, ale czy w praktyce oddziały polskie, nękane przez nie przyjacielskie lotnictwo, zdołają się przegrupować? Wschodnia część kraju ma słabo rozwiniętą sieć kolejową. Śmiesznie mała jest liczba samochodów, przeciwnie niż u przyjaciela. Gdybym choć mógł mieć zaufanie do przywódców! Ale ja ich znam: są to ludzie przeciętni, aroganccy, niepoważni, przy niewyobrażalnej pisze i zarozumiałości. Zawsze widziałem groźbę katastrofy, przepowiadałem ją wobec mych bliskich. Teraz, gdy nadeszła, serce mi się ściska i łzy napływają do oczu.

Podróż do Deauville. Drogi dość luźne. Wszędzie wrażenie porządku i spokoju.