New post

od początku
Śledź
1939live
Śledź Polsat
Viasat History

Arkady Mankow

Pracował w Państwowej Bibliotece Publicznej. W 1940 ukończył wydział historii w Petersburskim Uniwersytecie Państwowym. Rok po przyjęciu na studia uzupełniające został zaciągnięty do armii.

Arkady Mankow

Pracował w Państwowej Bibliotece Publicznej. W 1940 ukończył wydział historii w Petersburskim Uniwersytecie Państwowym. Rok po przyjęciu na studia uzupełniające został zaciągnięty do armii.

Przeniesiono nasz batalion w całości do granicy, umieszczono na skraju suchego lasu sosnowego, w którym z bliska można było zobaczyć zdziwione, nieprzestraszone zające. Za lasem były ziemie estońskie – bezleśne pole łagodnie opadające w dolinę. Całkiem blisko ode mnie stała wysoka drewniana wieża, na szczycie której, plecami do nas, siedział estoński żołnierz z karabinem i machał nogami. Niedaleko od niego chłop orał ziemię pługiem. I to wszystko. Stałem w zdumieniu, pytając się: z kim walczyć? Tak w półbojowych okolicznościach, w oczekiwaniu na ofensywę oddziału, przesiedzieliśmy w okopie do popołudnia, kiedy otrzymaliśmy wiadomość, że nasze jednostki regularne, zgodnie z ustaleniami z rządem estońskim, wkroczyły do Estonii.

Dowództwo ogłosiło, że biorąc pod uwagę sytuację międzynarodową, rząd radziecki negocjował z Estonią, Łotwą i Litwą, aby zawrzeć traktaty o wzajemnej pomocy iw tym celu, aby uniknąć możliwych komplikacji, popychał siły zbrojne do granic. Nastrój natychmiast spadł. Stało się oczywiste, że wojna jest możliwa.

Żołnierze Armii Czerwonej mojego plutonu, rezerwiści, ludzie w średnim wieku i starsi, zaczęli pisać listy do domu. W oczach wielu z nich widziałem łzy. Nie pisałem. Było oczywiste, że żaden z tych listów nie dotrze do adresata.

W tak krótkim czasie jest już trzeci dowódca kompanii. Teraz - młody porucznik, wysoki, o okrągłej twarzy, inteligentnym uśmiechu na cienkich, czerwonych ustach. Szybko się zbliżyliśmy. Jest nieźle oczytany, zna trochę historię i lubi rozmowy naukowe. Bezpośredni, prosty i inteligentny, od razu zwraca na siebie uwagę na szarym tle innych, podobnych do niego.

Nasi wkroczyli do Polski. Przez chwilę miałem bałagan w głowie. Oczywiście cel jest godny - „wybawienie braci”... A umowa z Niemcami? Jedno pytanie w głowach wszystkich: czy nie będzie to naruszeniem paktu?

Pomijając oficjalną wersję...

11:00

Poznałem dwóch inżynierów Armii Czerwonej. Jeden niziutki, drobny, z niewielką, okrągłą, inteligentną twarzą. Mówi dużo, szybko, brzmi zasadniczo i szybko formułuje opinie. Ale przez ten stanowczy ton przebija się cierpienie - fizyczne i moralne, którego tutaj doświadcza. Drwi ze swojego bestialskiego istnienia i jakoś szczególnie elegancko przeklina. Nazywa się jak Majakowski - Władimir Władimirowicz... Jego żoną jest reżyserka filmowa, a sam jest technikiem filmowym, artystą i kimś jeszcze. Ten drugi, średniego wzrostu, ciemny brunet o ciepłych oczach. Technik. Bardziej arogancki i prostszy. Dużo przeklina, ale nie tak wyszukanie jak jego przyjaciel, i głośno marzy o tym, kiedy będzie mógł się rozebrać i iść do łóżka jak człowiek. Tutaj śpią w szałasie, na słomie, w ubraniu.

Wieś jest duża, kręta, leży na brzegu małej, głębokiej rzeki. Ludność łowi ryby. Ogólnie żyje się tutaj należycie, prawie wszyscy w kołchozie. Mężczyzn jest mało. Większość z nich została aresztowana za wcześniejsze kontakty z zagranicą. We wsi zostały głównie „wdowy”. To najwyraźniej pozostawiło po sobie ślad. O ile w domach jest zawsze czysto i schludnie, to na podwórkach – poprzewracane płoty, spróchniałe mostki i połamane wózki, sanie...

Zrobili chaty. Długi, natychmiast na plutonie, dla 55 osób. Oto stary las sosnowy, piasek. Wysokie zdrowe miejsce, czyste, przyjemne powietrze ...

Formuje się batalion. W nocy przeniósł się do granicy. Przyszedł o świcie. Ostatnie kilometry prawie nie czuły nóg. Po przybyciu na miejsce osiadł w lesie. Kiedy słońce się rozgrzało, spałem. Noc spędziliśmy pod namiotami kempingowymi.

Mianowany dowódca plutonu 9 firm. Natychmiast na ulicy zmienił ubranie, uprzednio umyte w kąpieli kempingowej.

Czekałem w nocy. Nie przyszli. Rano ubrałem się wcześnie, zamierzając wymknąć się zanim przyjdą. W progu wpadłem na starca. W rękach miał wezwanie.

- Proszę podpisać i stawić się bezzwłocznie.

To koniec. Natłok myśli: „Uniwersytet. Piąty rok. Egzamin państwowy. Praca roczna. A teraz...” - Nie chciałem. Zagryzłem wargi, zjadłem i poszedłem. Wysłali mnie do Krasnoye Selo. Otrzymałem rozkazy do Ust-Luga.

Pociąg był pełen wezwanych. Prawie nie było pijanych, ponieważ nie było wina w sprzedaży. Ale w wagonie głośno było od gadania, przeklinania i krzyków. I jakoś dziwnie było pomyśleć, że ten bezpański motłoch będzie jutro ubrany w mundury i odwróci się, na rozkaz, trzymając ręce w ryzach. I chciałem już teraz krzyczeć:

- Uwaaaa-ga!

Dotarliśmy przed północą. Położyliśmy się spać na stołkach.

Rozpoczęła się mobilizacja. Ludzie byli zabierani z łóżek w nocy, wzywani z pracy tak, jak stali. 

Kilku naszych uczniów otrzymało już wezwania.

W domu dowiedziałem się, że byli po mnie.

16:45

Wojna! Oto ona, kochanie (rozcierając ręce - gorączkowo). Cóż - boso, głodny chodźmy walczyć. Mówię jednak, że będziemy ubrani i nakarmieni. Jesteśmy tutaj głodni, a tam będziemy pełni.

Każdy ma stan oczekiwania na duże wydarzenia. Jak przed burzą.



17:50

Wczoraj zawarto pakt o nieagresji z Niemcami. Wydarzenia przybierają niespodziewany obrót.

Czytam Kukhlyu... Ma dwadzieścia dwa lata i ile rzeczy już przeżył: publikuje, działa, pracuje, obraca się w świetnym środowisku literackim, kocha i przytula (co prawda, wraz z innymi) niesamowitą kobietę, a ja? Mam dwadzieścia sześć lat, a moja przeszłość nic sobą nie reprezentuje...

Przypadkowo udało mi się kupić spodnie. Materiał jest przyzwoity, ale są trochę za krótkie. Mimo tego wziąłem. Zapłaciłem 250 rubli. I zaniosłem do krawca do przedłużenia, jeśli będzie to możliwe.