New post

od początku
Śledź
1939live
Śledź Polsat
Viasat History

Astrid Lindgren

Najbardziej znana z kilku serii książek dla dzieci. W latach 1930-40 pracowała jako sekretarka kryminologa Harry'ego Södermana

Astrid Lindgren

Najbardziej znana z kilku serii książek dla dzieci. W latach 1930-40 pracowała jako sekretarka kryminologa Harry'ego Södermana

17:00

Dzisiaj także Rosjanie wmaszerowali do Polski, „aby doglądać interesów rosyjskiej mniejszości”. Polska jest teraz chyba zupełnie na kolanach. Zamierza oczywiście wysłać do Niemiec parlamentariusza.

Na froncie zachodnim nie dzieje się nic specjalnego, ale według dzisiejszych gazet Hitler przygotowuje jakąś ogromną ofensywę lotniczą na Wielką Brytanię. Na morzu jest niespokojnie; wybuchy min, torpedowania bez liku. Dopłynięcie do Niemiec jest chyba raczej wykluczone, jak sądzę.

Mówią, że Francuzi na froncie zachodnim wywiesili plakat: „Nie strzelamy”. I że Niemcy odpowiedzieli swoim plakatem: „My też nie!”. Ale to chyba nieprawda.

Od dziś rana restrykcjami objęto też samochody ciężarowe.

Chamberlain przemawiał w radiu do niemieckiego narodu – któremu nie wolno tego słuchać.

Na froncie zachodnim nadal nic się nie dzieje, ale Polska stara się wypędzić Niemców.

Kupiłam sobie i dzieciom buty, zanim zdążą zdrożeć. Dwie pary dla Karin po 12.50, parę dla Lassego za 19.50 i jedną dla siebie za 22.50.

Ruch autobusowy w Sztokholmie ograniczono od dziś rano. Nasze ulice wyglądają na takie puste; następne będą prywatne samochody, którymi nie wolno będzie jeździć.

Mój mały magazyn zapasów urządziłam dziś w rogu kuchni, żeby następnie przenieść go na strych. Jest to: 2 kg cukru sypkiego, 1 kg cukru w kostkach, 3 kg ryżu, 1 kg mąki kartoflanej, 1 i ½ kg kawy w różnych opakowaniach, 2 kg szarego mydła, 2 paczki Persilu, 3 mydła, 5 paczek kakao, 4 paczki herbaty i trochę przypraw. Pomału spróbuję zgromadzić więcej, bo wkrótce wzrosną ceny. Wczoraj wieczorem Karin, kiedy kładła się spać, zawołała, że chce wody. „Wody chyba nie potrzebujemy oszczędzać”. Myślała, że będziemy musieli żyć o wodzie i marmoladzie, jeśli będzie wojna.

Wielki angielski statek pasażerski z 1400 osobami na pokładzie został storpedowany przez Niemców, którzy temu zaprzeczają i twierdzą, że musiał trafić na minę. Ale na północny zachód od Szkocji chyba żadnych min Anglicy nie podłożyli. Myślę, że wszyscy pasażerowie zostali uratowani (60 utonęło, nie, więcej – 128?), m.in. przez Wennera-Grena, który na „Southern Cross”, był na przejażdżce i miał masę zgromadzonego oleju. Wiele gazet ostro go skrytykowało za wariackie gromadzenie oleju napędowego. Zobacz więcej

15:20

Już teraz rządy obszczekują się, czyja to wina. Niemcy twierdzą, że Polska pierwsza ruszyła do ataku i że Polacy, pod osłoną angielsko-francuskich gwarancji, mogli sobie na wszystko pozwolić. Ale tu, w Szwecji, nie mamy innego wyjaśnienia, jak tylko to, że

Hitler chce tej wojny albo uważa, że nie mógłby się wycofać, nie tracąc prestiżu. Że Chamberlain maksymalnie się stara, aby zachować pokój, to oczywiste: w Monachium ustąpił jedynie z tego powodu. „Gdańsk i korytarz”, zażądał Hitler tym razem, ale jego

najskrytszym pragnieniem jest panowanie nad całym światem. Jak ustosunkują się Włochy i Rosja? Według polskich informacji, dwa pierwsze dni wojny pochłonęły w Polsce 1500 ofiar.

15:00

Świeci słońce, jest ciepło i pięknie, Ziemia mogłaby być rozkosznym miejscem do życia. Dzisiaj o godz. 11 Anglia wypowiedziała Niemcom wojnę i to samo zrobiła Francja, nie wiem dokładnie, o której. Niemcy dostały ultimatum od Anglii, aby do godz. 11 ogłosiły, iż są gotowe wycofać swoje oddziały z Polski i podjąć negocjacje, wtedy wkroczenie do Polski zostanie potraktowane, jak gdyby nigdy nie miało miejsca. Na to do godz. 11 nie nadeszła żadna odpowiedź, wyjaśnił Chamberlain w swej mowie do narodu angielskiego w sobotę w południe, „kraj jest zatem w stanie wojny z Niemcami”.

18:00

Kiedy poszłam do kupca, u którego zawsze kupuję kawę, i chciałam, uznając, że to rozsądne, kupić ¼ kilograma kawy, na drzwiach wisiało ogłoszenie: „Zamknięte. Kawa na dziś wyczerpana”.

Dziś jest Dzień Dziecka, ach, jaki Dzień Dziecka! Po południu szłam z Karin do parku i właśnie wtedy mój wzrok padł na obwieszczenie, że rocznik 1898 jest też powołany [Sture urodził się w 1898]. Kiedy Karin bawiła się na zjeżdżalni, próbowałam czytać gazetę, ale nie mogłam, siedziałam tylko ze ściśniętym gardłem. Ludzie wyglądają mniej więcej jak zwykle, tylko trochę posępniej. Wszyscy rozmawiają o wojnie, także osoby, które się nie znają.

14:15

Ponury, ponury dzień! Czytałam obwieszczenia o wojnie i sądziłam, że Sture nie zostanie powołany, ale ostatecznie zostanie. Wielu jednak innych musi dzisiaj i jutro wyruszyć z domów. To stanowi „wzmocnienie gotowości obronnej”. Gromadzenie zapasów jest

niesamowite, jeśli wierzyć gazetom. Ludzie kupują głównie kawę, mydło do mycia i szare oraz przyprawy. Cukru mamy w kraju chyba na rok i kwartał, ale jeśli ludzie nie przestaną gromadzić, zabraknie go. Dziś w sklepie spożywczym nie można było kupić ani kilograma cukru (ale wkrótce będzie, rzecz jasna).

15:00

O! Dziś wybuchła wojna. Nikt nie chce w to wierzyć.

Wczoraj po południu siedziałam z Elsą Gullander w Vasaparken, dzieci biegały i bawiły się koło nas, a my, nie zostawiwszy suchej nitki na Hitlerze, doszłyśmy wspólnie do wniosku, że wojny chyba nie będzie – a dzisiaj! Niemcy z samego rana zbombardowali wiele polskich miast i ze wszystkich stron najechali na Polskę! Przeważnie nie robię żadnych zapasów, ale dziś kupiłam trochę kakao, herbaty, szare mydło i kilka innych rzeczy.

Wszystkich ogarnęło okropne przygnębienie. Radio podaje wiadomości w równych odstępach przez cały dzień. Mobilizacja objęła wielu podlegających służbie wojskowej. Wydano zakaz jazdy samochodami prywatnymi. Boże, pomóż naszej biednej, oszalałej planecie!