New post

od początku
Śledź
1939live
Śledź Polsat
Viasat History

Wczorajsze radio uzupełniło wiadomości, że premierem Rządu naszego jest gen. Sikorski, a finanse objął Koc. Obwieszczenie władz niemieckich zarządziło rejestrację mężczyzn od 17 – 45 (prawdopodobnie do ewentualnych świadczeń wojskowych). Zdemobilizowanych żołnierzy i jeńców ze Śląska - przebiera się jak mówią w mundury niemieckie i wciela do tej armii. 

Wieczorne radio przyniosło bolesną wiadomość, że po 3-y tygodniowym heroicznym oporze padła Warszawa.

Syn mój w niewoli w [Cieszanowie] – gdzie poddała się otoczona cała dywizja. Przywieziono masę jeńców (boje pod Tomaszowem), tłum oficerów zalega dziedziniec koszar na Mazowieckiej, gdzie nasze panie donoszą im żywność i bieliznę. Warszawa się broni. Wiceprez. Klimecki w więzieniu na Montelupich podobno zachorował na grypę. Zycie ujednostajnia się – jest szare i smutne. Słota.

Oświetlono jednak tylko centrum miasta – ulice wypadowe, jak np. Karmela Długa pozostają ciemne. Mówiono nam bajeczki o wygłodzonych Niemcach – tymczasem żołnierze ich to chłopy na schwał, dobrze odkarmione i wyposażone. Miasto z wolna nabiera spokojniejszego i bardziej normalnego charakteru - żołnierstwo snuje się bez broni. Jeszcze wracają uchodźcy ze wszystkich kątów Polski – których strach pędził tłumami tamującymi pochód armii. Opowiadają, że Prokuratura wywoziła swe akta karawanem a Kuratorium jechało Wisłą galarami, z których akta potopili. Biedni skauci porzucili swą kwaterę na ul. Śląskiej w najwyższym nieładzie. Śmieszne jest ogłoszenie wydane dziś przez Zarząd Miasta a podpisane przez P. Miksiewicza Ostrzegające przed nalotami nieprzyjacielskimi – Kto? Skąd? Warszawa (gen. Rómmel) ciągle się broni. Druga większa grupa pod Zamościem (gen. Sosnkowski).

Wczoraj o godz. 1.30. aresztowano Wicep. Klimeckiego. Powodem tego miało być zastrzelenie na plantach 2 żołnierzy niemieckich, którzy byli po cywilnemu (tylko z opaskami). Gdy Wicep. Klimecki wyraził zdanie, że mogli być zastrzeleni przez innych żołnierzy niemieckich przypadkowo – aresztowano go za „obrazę armii”. Żony nie dopuszczono doń, lecz osadzono go na ul. Pomorskiej – oświadczono też, że „jede Intervention unzulässig”. Agendy wicep. objął adw. Dr Miksiewicz. Dziś od rana napędzani Żydzi zasypują rowy ochronne kopane na plantach ku uciesze tłumu gapiów, który rozbiera drzewo z tych rowów. Przechodząc ul. Piłsudskiego byłem świadkiem, jak w myśl powiedzenia: die Juden werden wir [zermammeln] opróżnia się drukarnię narod. Telza do stojącego na ulicy automobilu ciężarowego. Wieczorem zmęczonym i zachrypłym głosem przemawiał z radia Warszawa 2 prezydent major Starzyński opowiadając jak stolica była bombardowana całą noc, jak rzucono pociski na Zamek, Muzeum Narodowe i szpital Czerw. Krzyża. Mimo to Warszawa nie upada na duchu. Za chwilę rozległy się dźwięki „Warszawianki”, budząc głębokie wzruszenie. O godzinie 9-tej odpowiadał Warszawie lord major Londynu. W Krakowie Niemcy zamknęli archiwum miejskie i grodzkie.

Ignacy MościckiPrezydent Polski

18:15

Ten bolesny dzień zakończyła pokrzepiająca krótkofalówka z Warszawy, że wprawdzie Zamek i Belweder i inne liczne budynki zbombardowano, że jednak Warszawa się broni.

10:00

Otrzymaliśmy nowy zdradziecki cios w plecy. Wedle wieczornych wiadomości radiowych Sowiety wkroczyły w kilku miejscach na Białoruś [Mołodeczno] rzekomo dla ochrony tego kraju, wobec tego, że rząd wyjechał z kraju. Wiemy, co znaczy taka zamierzona opieka – że są to próby nowego podziału Polski i przywrócenia traktatu z Niemcami.

Najsmutniejszą chwilą dnia jest przebudzenie się i stwierdzenie, że to, co się uważało za jakiś bolesny koszmar jest rzeczywistością. Warszawa się broni, ale coraz bardziej osaczona. Lwów silnie bombardowany. Borysław wzięty. Tu niemiecki Zarząd cyw. przywiózł wszystkich specjalistów nawet do spraw leśnych (!!!) Gestapo osiedliło się na ul. Piłsudskiego w dawnym kasynie końskim. W Sokole szafy rozbito i kancelarie opieczętowano. W Kobierzynie i na Dąbiu jest około 3000 jeńców naszych, których nie bardzo kto ma żywić. Wczoraj pojawił się I.K.C. redagowany przeważnie przez Niemców z obrzydliwymi komunikatami, tak że przykro dziennik brać do rąk (gdyby nie konieczność czytania urzędowych zarządzeń). Wydano dziś zarządzenie unieważniające zdziałane po 1.IX przez Żydów darowizny i przeniesienia majątku. Chodzą wieści, że rządy w Magistracie ma objąć niem. „landrath".

W nocy 13 była wielka strzelanina straży niemieckich. Władza niem. (Ostkomandant Herbert) twierdzi, że zraniono żołnierza koło hotelu Royal. Wobec tego wzięto zakładników z tej dzielnicy, 3 Polaków (w tym P. Małeckiego22) i resztę Żydów i trzeba było starań, aby ich zwolnić. Podobny gwałt był na ul. Pędzichów, gdzie ogrodzono miejsce, w którym padła bomba dotąd niewystrzelona i mimo meldunku dotąd niezabrana. Przejeżdżający Niemcy myśleli, że to jakaś barykada, czy zasadzka i pobudzili sąsiednich mieszkańców, którzy im sprawę wyjaśnili. Wczoraj oddziały starszych roczników odjechały nagle rano i na mieście było mniej wojska. Oficerzy zwiedzają w autach miasto i Wawel i zakupują pocztówki i widokówki krakowskie. Od fizyka miejs. zażądano otwarcia burdeli dla wojska. Komitet przez swych delegatów interweniował w sprawie jeńców, aby ich nie przetrzymywać w magistracie, skąd ich wczoraj w liczbie kilkuset wyprowadzono. Radio komunikuje, że Niemcy zrzucają dalej bomby na miasta otwarte, między innymi na Krzemieniec, gdzie był Korpus dyplom. i prawdopodobnie nasz rząd.

Komitet obyw. dla większej swobody ruchów przeniósł swe biura do Domu Katolickiego. Interweniowaliśmy z prof. Kutrzebą w sprawie kwaterunków. Wyjednałem dla spółdzielni doraźnej na osiedlu ofic. (P. Stokłosowa) zezwolenie na uruchomienie sklepiku. Kochana Warszawa - jak mówi spikerka – 4-ty dzień odpiera napad nieprzyjacielski. Wieczorem po godz. 6.30 nikomu po ulicach krążyć nie wolno - nawet straży obyw. Dozór objęła policja niemiecka, która w nocy gęsto strzelała.

Życie jakby wracało powoli do normy, bo pomimo wszystko żyć trzeba. Na ulicy widzi się chłopskie wozy, to włościanie z okolicznych wsi wracają do domu ze swą chudobą – tu i ówdzie także rodziny żydowskie. W południe przewija się znów jakaś liczna armia – ruch tramwajowy wstrzymany. Chodzą plotki, że sam Hitler przyjedzie do Krakowa. Od poniedziałku ma się zacząć rejestracja emerytów w Ubezpieczalni, a rektor Lehr-Spławiński – zarządza także rejestrację nauczycieli i nauczycielek. Komitet obywatelski przenieść się ma do domu katolickiego. Godzina policyjna 6.30. wieczorem jako czas zamknięcia bram i ściemnienia staje się dla ludności przykra i uciążliwa.

Rano byłem – że się tak wyrażę – w paszczy lwa. Albowiem z Dr Surzyckim poszliśmy do Komendy niem., mieszącej się w Hotelu Francuskim, aby od generała uzyskać legalizację Komit. obyw. Generał był zajęty prowadząc narady. Adiutant Kap. Schönberg (czy Schönbock) przyjął nas bardzo uprzejmie i obiecał spełnić życzenie, upewniając się, co do składu i celów Komitetu. (Obawiamy się, że Komitet mimo to będzie stale pełnił rolę zakładników).

Dzień słoneczny, więc po pracy w Obyw. Komitecie i Straży obyw. oglądamy zniszczenie domów na Pawiej i w okolicy. Eskadra bombowców poszybowała o godz. 10 rano na wschód. Dalsze odjeżdżają ciągle. Tramwaje jeżdżą bez przerwy i bardzo ożywiają opustoszałe miasto, zwłaszcza w dniach bombardowania, natomiast brak koni i jakichkolwiek środków transportowych nie powala na wywiezienie śmieci, padliny a nawet zwłok ludzkich spod telegrafu.

Znalazł jednak sposób - jak mi opowiadał dyr. Polaczek-Korneckil4 - oficer niemiecki dla pogrzebania 50 czy 60 zwłok ofiar bombardowania zabitych w Swoszowicach (prawdopodobnie na trakcie w chwili ucieczki). Kazał żołnierzom sprowadzić 50 Zydów, ku ich szalonemu przerażeniu ustawił ich w rząd. Biedacy trzęśli się ze strachu obawiając się rozstrzelania. Tymczasem dano im łopaty i kilofy i wsadzono do wozów i powieziono dla kopania grobów. Z powrotem musieli wracać pieszo. Sklepy już znów uruchomione i na pół otwarte dzięki obwieszczeniu Zarządu miasta. Przed spożywczymi ogonki, których pilnuje Straż obywatelska. Można dostać trochę pieczywa, mleka brak.

Poranek po zimnej nocy przepiękny i prawie cicho. Zdawało się, że nasi odparli atak.

Tymczasem przeciwnie. Cisza i brak wojska na ulicach wskazywały, że nasza armia wycofała się, aby nie narażać Krakowa na bombardowanie. Istotnie gdzieś między 9 a 10 weszli oni już do miasta. Wiceprezydent Klimecki zjawił się na 3 moście, skąd już strzelały placówki niemieckie. Niebawem koło 10-tej przybył do magistratu pułkownik niemiecki, z porucznikiem i sierżantem (szarży nie jestem pewien) oraz tłumaczem (cywilnym polskim) i wtedy to miałem możność uczestniczenia w konferencji, jakże różnej od tej przed laty 24, w salonie prezydenta. Pułkownik niem. w tonie uprzejmym podyktował pierwsze warunki: wydanie broni przez mieszkańców Krakowa, stawienie się zbiegów i maruderów z wojska polskiego. Ruch uliczny ma być wolny, ale od 6 wieczorem do 5 rano bezwarunkowo zamknięty, żąda spokoju i bezpieczeństwa dla swego wojska. Zobacz więcej