New post

od początku
Śledź
1939live
Śledź Polsat
Viasat History

Jędrzej Moraczewski

Pierwszy premier II Rzeczpospolitej pomiędzy listopadem 1918 i styczniem 1919.

Jędrzej Moraczewski

Pierwszy premier II Rzeczpospolitej pomiędzy listopadem 1918 i styczniem 1919.

Niemcy przyznają się do wojny z Rumunią i do ciężkich bojów w Prusach Wschodnich z armią sprzymierzonych idącą od Gdańska. Podobno radio londyńskie nadawało wiadomości, że jedna armia sprzymierzonych przeszedłszy Ren pod Fryburgiem kieruje się do Czech, a druga do Westfalii. I tam mają być ciężkie boje. Z biegiem czasu dowiemy się, co na tym prawdy. Nie powtarzam wszystkich plotek i wieści dochodzących do nas, a krążących z ust do ust, zawsze od „naocznych” świadków, ale naprawdę nigdy od nich. Notuje tylko te, które wydają mi się prawdopodobne.

Zaczynam wierzyć, że Warszawa się poddała. Podobno z braku wody. W zgliszczach domów drzewa na opał dość. Można by destylować wodę z Wisły do picia. A do mycia i porządkowania wystarczy wiślna. Wygląda na prawdę – bo i radio niemieckie przyznaje, że w Prusach Wschodnich toczy się wielka bitwa. A wtedy poddanie Warszawy bez wyczekania na wynik bitwy jest klęską strategiczną. Rozbrojenie żołnierza broniącego Warszawy uwalnia duże siły niemieckie mogące rozstrzygnąć losy tej bitwy na korzyść Niemców. Ale ostatecznie niczego na pewno nie wiemy.

Warszawa się nie poddała. Podobno trwają pertraktacje z gen. Rómmlem. W nocy nie było nigdzie słychać huku armat. Jesteśmy ograniczeni do własnych kombinacji na podstawie samych niewiadomych. Rosja, Japonia, Szwajcaria, Włochy. Nasze siły? Nasz rząd? Lwów? Wilno? Brześć? Wszystko, co piszą pisma niemieckie ma na celu propagandę w swoich szeregach i między nami. Propaganda może być oparta o prawdę, ale nie musi. Może i inaczej. My na razie radzimy sobie jak umiemy. Brak chleba.

Coś się na froncie pod Warszawą zmieniło, albo prawdą jest, co wieść niesie o organizowaniu armii sprzymierzonych na Helu. Wczoraj Niemcy opuścili Sulejówek, Żurawkę, Okuniew, pozostawiając bardzo małe siły. Czy to przegrupowanie wojsk, czy klęska, czy obleganie i branie Warszawy głodem. Armaty prawie nie huczą. Natomiast wojska niemieckie wypędzają osiadłych w tych okolicach Niemców do Prus. Każą im ładować najcenniejsze rzeczy, na wozy zabierać żywy inwentarz i hajda. Opornych biją.

Podobno jednak Hitler był w Mińsku. Warszawa się broni. Dziś w nocy znacznie mniej strzałów. Niemcy twierdzą, że odstąpią od Warszawy i na ich miejsce przyjdą wojska sowieckie. Nawet radzili, żeby uciekać na lewy brzeg. W jakim celu? Niby żeby schronić się przed barbarzyńcami. Gdzie barbarzyńca? Przyszłość okaże.

Huraganowy ogień artyleryjski na Warszawę przeraża nas. Co z Warszawy zostanie? Czy tylko kupa gruzów? A swoją drogą Czuma76 i Starzyński” okazali się pierwsza klasa. W dzień auta i motocykle głuszą huk armat, ale w nocy... A może bombardowanie w nocy silniejsze? Ludzi bardziej trwoży. Spać nie mogą, tzn. wypocząć. Tu nam co dzień przepowiadają, że Warszawa już kaput. A ona po bohatersku się trzyma.

Wczoraj rano były lepsze wiadomości. Nie wiem czy to bujanie czy prawda. Przed południem przyszło trzech wojskowych żądając broni. Weszli z wydobytymi rewolwerami pytając o mnie. Stasia myślała, że mnie zastrzelą. Przyleciała z płaczem do mnie do ogrodu. Zabrali rewolwer, trzy dubeltówki (w tym jedna z popsutym zamkiem, a dwie dobre) i sportowy sztucerek ofiarowany mi w piętnastą rocznicę rządu ludowego.

Noc przeszła spokojnie i niespokojnie. Nas nikt nie nagabywał, ale strzałów pod Warszawą nie słychać. Z tych taborów, które koło nas przeszły wnioskuję, przewaliło się więcej niż dywizja w ataku na Pragę. Dziś nasze radio podało, że Niemcy wzięli Zamość. Równocześnie, że armia nasza z Poznania i Pomorza prze od Kutna na Warszawę. Przypuszczam, że Niemcy starają się ją otoczyć, a ona przebija się przez nich. Będzie to bardzo ważna bitwa, czy decydująca o losach kampanii czy tylko epizod?

Na północy odbiliśmy Płońsk i Ciechanów. Natomiast przez Ostrołękę ciągnie na Wyszków armia niemiecka z zamiarem odcięcia Warszawy od wschodu. Nasza armia z prawego brzegu Wisły skoncentrowana nad rzeczką Wilgą niedługo ruszy do kontrnatarcia. Pod Warszawą Niemiec odepchnięty. Pruszków w naszych rękach. Armia poznańska nietknięta posuwa się w kierunku Łodzi.

Co zatem prawdy, a co fantazji i kombinacji oczywiście niepodobna ocenić. Ale tego gówniarza, który zamknął poczty, unieruchomił telefon i nie zorganizował poczt polowych jednak należałoby rozstrzelać jako zdrajcę Polski i winnego śmierci wielu ludzi, nieszczęścia dziesiątek tysięcy uchodźców.

Bałagan przesuwa się dalej. Poczty przestały funkcjonować. W Sulejówku poczta zamknięta. Poczmistrzyni p. Drożdżowa obawia się odpowiedzialności za to, że nie wywiozła swojej ajencji pocztowej. Zosia podtrzymywała ją na duchu, obiecując pełną obronę przed odpowiedzialnością za niedezorganizowanie poczty. Żandarmi z willi Marszałka odeszli na rozkaz swej władzy przełożonej. Stacja kolejowa nieczynna. Elektrownia również.

Od początku br. wydawało mi się, że wojna z Niemcami jest nieuniknioną. Od przesiąknięcia do mnie wiadomości o żądaniu Niemców:

1) Gdańsk wraca do Rzeszy nie tylko faktycznie, ale także formalnie,

2) Pas szerokości 25 kilometrów przez Pomorze połączy Rzeszę z Prusami Wschodnimi, a odetną Polskę od morza,

3) Węzeł kolejowy Bogumin Polska oddaje Rzeszy.

Od przesiąknięcia z Zamku wiadomości, że Śmigły nie dopuścił do pertraktacji z Niemcami na temat tych żądań, tylko zarządził mobilizację dwóch roczników piechoty, sądziłem, że wojna wybuchnąć musi w bieżącym roku. Hitler nie może się cofnąć. Ale po podpisaniu sojuszu z Anglią, tj. przed dwoma tygodniami”, zmieniłem zdanie. Pakt Niemiec z Sowietami napełnił mnie nadzieją, że może do wojny nie dojdzie.