New post

od początku
Śledź
1939live
Śledź Polsat
Viasat History

Przemawiać będzie pułkownik Wacław Lipiński: „Chciałbym dzisiaj poświęcić nieco czasu na scharakteryzowanie sytuacji ogólnej, wojskowej.  Warszawa-Modlin jest w tej chwili najpoważniejszym ośrodkiem polskiego oporu. Mamy tu bardzo znaczne siły powiększone o oddziały, które przebiły się z Zachodu. Armie gen. Kutrzeby i gen. Bortnowskiego przed szeregiem dni stoczyły niezmiernie ciężką bitwę nad Bzurą. Była tam bitwa jedna z najkrwawszych, jeśli nie najkrwawsza w całej tej wojnie. Bitwa, która nie tylko w historii tej wojny, ale w ogóle wojennej przejdzie jako jedna z najcięższych prowadzona z obydwu stron z olbrzymim napięciem i olbrzymim wysiłkiem”.

Bój słyszeliśmy w wczoraj wieczór i w ciągu nocy. Natarcia słysz na Annopol, na Bródno, na Saską Kępę. Wszystkie te natarcia nieprzyjaciel połączone z silnym bardzo ogniem artyleryjskim, bardzo silne natarcia zostały całkowicie odparte. Nieprzyjaciel skrwawił się, próżne były jego wysiłki. Również i w dzień bardzo silne przygotowania artyleryjskie trwały na całym odcinku praskim. Na zachodnim odcinku, jak wiemy o tym, rozszerzony został pierścień obrony Warszawy. Wyszliśmy tutaj naprzód na kilka kilometrów i w ciągu dzisiejszego dnia nieprzyjaciel starał się nas z tych nowych stanowisk wyprzeć. Toczyły się tam zażarte walki, ale wszystkie próby nieprzyjaciela odrzucenia nas z powrotem na stanowiska wyjściowe skończyły się niepowodzeniem. W walkach tych w dniu dzisiejszym zginął jeden z dowódców batalionu major Bronisław Kamiński. Oficer ten to ostatniej chwili, mimo tego, iż przeszyty był kilkom kulami, wydawał rozkazy. Wojsko bije się z każdym dniem, z każdą godziną i Warszawa swoją postawą, swoją solidarnością, niezmiernie mu w tym pomaga. Ale jeszcze jest tutaj wiele do zrobienia.

A więc już trzeci dzień na Pragę idą zarówno w dzień jak i w nocy silne natarcia nieprzyjaciela. Ale jak do tej pory przez te ostatnie trzy dni wszystkie one zostały krwawo odparte przez naszych obrońców. Jakkolwiek mamy duże siły przecież na całym obszarze. Mamy duże siły w Modlinie, w Brześciu, we Lwowie na zachód od Warszawy w rejonie Łowicza i Kutna, ale Warszawa jest tym centralnym punktem. Zarówno ze względów politycznych, ze względów moralnych posiadanie Warszawy, posiadanie stolicy jest dla przeciwnika niezmiernie ważną rzeczą. Tak już jest zawsze. Zaszczyt to być mieszkańcem stolicy. Ale przychodzą chwile, że w niejednym Warszawiaku skóra cierpnie na myśl o tym zaszczycie. No, ale trudno, trzeba się na to przygotować, że to przecież nie koniec, że jeszcze mogą być dni, w których ten zaszczyt bardzo silnie da się we znaki. Wszystkie obliczenia w czasie na normalny język pokojowy tłumaczone na wojnie zawodzą, wszystko się zmienia w tempie błyskawicznym. Zobacz więcej

Zakończę na pogodzie, no lało. Chwała Bogu lało. Jest to nam potrzebne, lotnicy nie będą nam uprzykrzali życia. A jutro bez względu na to, czy będzie pogoda, czy nie, zapewne Warszawa będzie miała gorący dzień, może bardziej gorący niż dzisiaj, może taki sam, ale w każdym bądź razie trzeba się przygotować, ażeby potem, kiedy się to skończy, kiedy Warszawa będzie już do historii należała z tytułu tych swoich walk, żeby można o czymś mówić, jak powiada piosenka „wsparci na mieczach rycerze stali i o przewagach boju rozpowiadali”. Niedługi jest już ten czas, kiedy Warszawa będzie sobie gwarzyła, jak to było w czasie tych walk i jak to każdy był bohaterem.

Jak zwykle rozpoczynam dzisiejszą pogwarkę od omówienia komunikatu Dowództwa Obrony Warszawy. Otóż już w pierwszym zdaniu tego komunikatu spotykamy się z określeniem „ognia artyleryjskiego”, którym była Warszawa w ciągu dnia dzisiejszego obrzucana. Ogień ten określony został jako ogień nękający. Co chwila nieprzyjaciel oddaje szereg strzałów, stara się tym nękającym ogniem zdeprymować Warszawę. Nieprzyjaciel strzela również granatami, które są temperowane na szrapnele w powietrzu, na wybuch w powietrzu. A więc one rozrywają się w powietrzu obrzucając odłamkami. Tego rodzaju pociski kierowane są na cele żywe, nie na niszczenie oporu fortyfikacyjnego, na cele żywe, a więc na ludzi, no w tym wypadku zupełnie wyraźnie są te pociski skierowane właśnie na ludzi Warszawy. Przeciwnik sądzi, że może już przeraził, obezwładnił już Warszawian. Rozrzucił nawet już odezwę, w której powiada, że jeśli Warszawa nie zaprzestanie oporu, to on zacznie ostrzeliwać miasto. Jakby do tej pory ostrzeliwał właśnie nie Warszawę, a Londyn, Paryż, a nam dawał spokój.

Cała Warszawa miała spokój. Nie było nalotu. Niejeden Warszawianin się dziwił temu, ale przyczyna tego jest prosta – niepogoda. W Polsce właściwie każdy narzeka na pogodę, każdy narzeka na klimat. Mówi się, że sześć miesięcy jest zimno a sześć miesięcy jest zima. Otóż tak, jak normalnie, zawsze wszyscy życzymy sobie pogody, tak od dnia 1 września Polacy tak jak nigdy życzyli sobie niepogody. Niepogody, która mogłaby, a zwłaszcza deszczów, które mogą się poważnie odbić na operacjach.

Halo, tu Warszawa, przemawiać będzie pułkownik Wacław Lipiński: „Jeżeli chodzi o sytuację dzisiejszą, wiecie już Państwo komunikatu Dowództwa Obrony Warszawy, jak się ona przedstawiała. A więc spokój panował w ciągu całego dnia na całym odcinku. Noc natomiast była mniej spokojna. Odbyło się kilka wypadów krótkich, silnych ze strony naszej na wszystkich odcinkach, najważniejszy jednak w kierunku na Okęcie w grupie pułkownika Porowita. Wypad ten był wsparty bronią pancerną. Zniszczyliśmy jeden czołg, cztery samochody ciężarowe, dwa motocykle, a trzy czołgi wzięliśmy do niewoli i sprowadziliśmy je do Warszawy. W wypadzie tym zginął pułkownik Jakub Chmura i dwóch młodszych oficerów i jeden podchorąży. Ranny został ciężko kapitan Hempel Zygmunt. Spośród poległych wymienić mogę dzisiaj porucznika Pajewskiego Stefana. Nazwiska dwóch poległych innych oficerów podam jutro. Sama Warszawa miała dzień spokojny, lotnictwo nam nie dokuczało po wczorajszym ciężkim dla nich dniu. Chwilowa to może przerwa. Może to na skutek tych strat, może na skutek zajęcia gdzie indziej lotnictwa nieprzyjacielskiego. W każdym bądź razie dzień przeszedł spokojnie”.

Nie należy nigdy patrzeć tylko na same dodatnie strony, trzeba widzieć również i ujemne. Zwłaszcza, jeśli i one mogą być zadatkiem rzeczy nawet złych. Ta nieustanna po prostu psychoza, jaka ogarnia, widząca we wszystkim dywersję i dywersanta. Nie ulega wątpliwości, że ta dywersja istnieje i że odgrywa w działaniach wojennych pewną rolę. Ale musimy się zgodzić, że te szkody, które działają i dywersja spełnia są niewątpliwie dużo mniejsze od tych szkód, które wywołuje psychoza lęku i obawy przed dywersantami. Należy się uspokoić, należy skończyć z tą podejrzliwością, nieufnością widzenia wszędzie świateł, rakiet, tych cukierków zatrutych, baloników, Bóg wie czego.

Wyszły tam na patrol cztery czołgi niemieckie, na które natychmiast uderzyły nasze tankietki. Rezultat niezły: z czterech czołgów trzy wzięto od razu do niewoli wraz z załogą, czwarty ratował się ucieczką, mówiąc językiem wojskowym „dał dęba”. Nalotów na Warszawę było dzisiejszej nocy stosunkowo niewiele, prawie jakby ich nie było wobec wczorajszego dnia, było kilka, krótkich, ale rezultat dla nieprzyjacielskich lotników nie jest zbyt pomyślny: trzy zestrzelone. Warszawa widziała to, bo spadły na Śródmieście. Bronimy się więc i już rozgłos tego idzie po świecie. Cała prasa obca wie już laur sławy wokół Warszawy. Trochę nawet, jak to prasa, przesadzając. Rozgłośnie wszystkie, obce rozgłośnie pełne są komunikatów o postawie ludności, o postawie Warszawy, stolicy. Jednym słowem staliśmy się przez tych kilka dni bardzo modni. Ale nie upajajmy się tą sławą. Na wojnie nic nie wiadomo. Może to już koniec tej zabawy wojennej, może to już koniec tej warszawskiej wojny? A może znowu się ona zacznie? Nic nie wiadomo. To jednak wiemy na pewno, że jeżeli się znów rozpocznie, to już trochę poważniej niż dotychczas.

Wojska niemiecki zajęły Częstochowę. W walkach powietrznych strąciliśmy czternaście samolotów nieprzyjacielskich przy stracie trzech własnych. Westerplatte walczy. Po ciężkich bojach byliśmy zmuszeni opuścić Grudziądz i Bydgoszcz.

09:15

Nowy Świat, po Ambasadą Brytyjską w Warszawie. Cały zebrany wielotysięczny tłum wzniósł dwa palce w górę, przysięgają, że do ostatniej kropli krwi walczyć będą. Na balkonie ambasady ukazali się członkowie ambasady angielskiej, powiewają rękami, chusteczkami, uśmiechają się do zebranych tłumów, pozdrawiają bratni naród polski. Bratni naród polski pozdrawia swoich przyjaciół Anglików. Niech żyją Anglicy! Niech żyje Wielka Brytania! Połączeni zwyciężymy wroga! Zwyciężymy! W tej chwili na dziedziniec ambasady wjeżdża pan minister spraw zagranicznych Polski pułkownik Józef Beck. Niech żyje pan minister Beck! Niech żyje! Niech kraj niemiecki wie, jak zwarta jest cała Europa przeciwko hańbie, przeciwko bandytyzmowi grabieżców.

09:15

Warszawa i wszystkie rozgłośnie Polskiego Radia.

Dziś rano o godzinie 5.40. oddziały niemieckie przekroczyły granicę polską łamiąc pakt o nieagresji. Bombardowano szereg miast. Za chwilę usłyszą państwo komunikat specjalny: „A więc wojna. Z dniem dzisiejszym wszelkie sprawy i zagadnienia schodzą na plan dalszy. Całe nasze życie publiczne i prywatne przestawiamy na specjalne tory. Weszliśmy w okres wojny. Cały wysiłek narodu musi iść w jednym kierunku. Wszyscy jesteśmy żołnierzami. Musimy myśleć tylko o jednym. Walka aż do zwycięstwa.