New post

od początku
Śledź
1939live
Śledź Polsat
Viasat History

Remigiusz Moszyński

Ukończył uniwersytet w Poznaniu. Od 1924 pracował jako sędzia w wielu miastach na terenie województwa lubelskiego. W 1938 otrzymał nominację na sędziego sądu apelacyjnego w Lublinie.

Remigiusz Moszyński

Ukończył uniwersytet w Poznaniu. Od 1924 pracował jako sędzia w wielu miastach na terenie województwa lubelskiego. W 1938 otrzymał nominację na sędziego sądu apelacyjnego w Lublinie.

Sowiety mają zająć tereny polskie aż po Wisłę, Narew i San. Niektórzy się boją i chcę uciekać z Niemcami, ale my zostajemy. W sądzie u nas zakłada się spółdzielnię dla wszystkich pracowników sądów, adwokatów, notariuszy (na płaszczyźnie demokratycznej). Wolno chodzić po ulicach już o dwie godziny dłużej do 18., i palić w domach światło. Przez Lublin przechodzi moc polskich jeńców, którzy ciągną się nieprzerwanym sznurem pod eskortą niemiecką. Smutny widok. Na ulicach tłumy. Żołnierze wymyślają na rząd, który dopuścił do przegranej, na oficerów i na patrzący tłum. Oblężenie Warszawy. Bombardowania…

Zarządzenie, aby wszyscy zobowiązani do służby wojskowej meldowanie się w Komendzie. Wyjaśnia się, że dotyczy to tylko powołanie do wojska… Miasto robi się jakby puste wojsko poszło dalej… Tak jakby koniec… Rozbieramy się po raz pierwszy od początku wojny i śpimy. Koniec bitwy pod Kutnem. Zabrano resztki naszych wojsk do niewoli. Walki pod Modlinem i Warszawą. Niemcy obsadzają tereny w linii demarkacyjnej ustalonej w porozumieniu z Rosją Sowiecką. Bitwa pod Gdynią zakończyła się zajęciem portu wojennego…

Stare Miasto w nocy się paliło. Grzmiały działa, potem ucichło. Milcząc wzięliśmy tłumoki i poszliśmy do domu. Wiedzieliśmy już, że Lublin zajęty. Rzeczywiście z rana Niemcy weszli do Lublina. Rabowali sklepy i rewidowali niektóre domy. Naszego nie rewidowali. Zabrali kilka tysięcy zakładników, kogo się dało i trzymają ich koło koszar za drutami. Stefka i Tadzia też zabrali.

Komunikat niemiecki: kampania w Polsce zbliża się do końca, większa część Polski obsadzona, Niemcy osiągnęli linię Lwów – Włodzimierz – Brześć – Białystok.

11:30

Jak grom uderzyła w nas wiadomość, że rząd nasz uciekł do Rumunii i że Sowiety po porozumieniu się z Niemcami zajmują Kresy Wschodnie. Radio moskiewskie nadało, że samoloty polskie o strzelały terytorium radzieckie, a oddziały oficerskie przekroczyły zbrojnie granicę w celu zabezpieczenia ludności ukraińskiej i białoruskiej. Wzięto ją pod ochronę i zajęte tereny okupowane kiedyś przez Polskę po traktacie ryskim.

Z pamiętnika Kaliny: do szpitala chodzą przed obiadem. Dziś z rana na podwórzu szpitalnym ktoś zawołał, że lecą samoloty angielskie. Wszyscy wybiegli na podwórze, a samoloty zniżają się i spuszczają dwie bomby. Na szczęście nie wybuchły. Obok szpitala jednak wybuchło kilka bomb i szafy się poprzewracało, a obrazy i szyby się potłukły. Chorzy podnieśli okropny lament. Przywożono rannych, siostry potraciły głowy. Chorzy pochowali się pod łóżka. Do szpitala przywożą ciągle chorych i rannych, między którymi było kilku żołnierzy, którzy leżąc na ziemi, zostali postrzeleni kulami z samolotów. Kule przeszły im przez płuca. Przynoszą też rannych spod gruzów.

Po parotygodniowej suszy pierwszy raz pada deszczyk. Wszyscy naiwni spodziewali się, że powstrzyma on najazd czołgów niemieckich. Wojska niemieckie przecinają szosę Lwów – Lublin, coraz bardziej okrążają Warszawę, zajmują Brześć nad Bugiem.

Niemcy przekraczają Wisłę koło Sandomierza. Bitwa pod Kutnem trwa. Niemcy okrążają Warszawę od wschodu rozpoczynają okrążenie od północnego zachodu. Zdobywają Osowiec – twierdzę graniczną i bombardują Warszawę oraz cofające się wojska polskie. Radio Warszawa I i „Raszyn” zamilkło. Nie mamy wiadomości.

Odczuwamy, że na froncie jest źle. Jednak „Express Lubelski” i „Express Wołyński” z dnia dzisiejszego podają inaczej: że na pół niemiecki zahamowany na szeregu odcinkach, że niepomyślne dla Niemców walki, ofensywa na Sanie się załamała. Pod Kutnem Niemcy przegrali bitwę. Armia nasza jest nienaruszona i czeka na decydującą rozprawę… Niemcy też podają fałszywe komunikaty polskie. Niemieccy jeńcy opowiadają, że czołgi ich są zdemolowane i nie mają benzyny.

Niemcy podają, że przekroczyli San, że obchodzili Chyrów za Przemyślem, że polskie oddziały składają broń. Pod Kutnem toczy się wielka bitwa oddziałów zmotoryzowanych niemieckich z polską kawalerią. Niemcy bombardują Warszawę i zajmują część półwyspu Hel.

Po obiedzie zaszedłem do sądu. Mimo bombardowania chodziło się bez celu po mieście. Trafiłem szczęśliwie, bo wypłacali trzymiesięczne ewakuacyjne pobory. Sąd wyjeżdża do Łucka. Jedzie prezes Apelacji i Prokuratura, reszta zostaje woźnym z polecenia władz niszczą w piecach jakieś akta i papiery. Od ostatniego bombardowania siedzimy całymi dniami w rowach. Ledwo się wyjdzie – akurat nalot. Dwie noce spaliśmy w rowie (nie my jedni), siedząc na teczkach i walizkach, okryci palcami i starym kożuchem. Było strasznie niewygodnie i zimno.

W czasie alarmu stoimy w bramie. Słychać blisko huki. Drzwi otwierają się i zamykają z trzaskiem. W sieni ciasno. Każdy woła: pić! Krzyki, wrzaski. Nagle wpada jakaś kobieta, krzycząc: gaz! Jakiś wojskowy i Kalina założyli maski, a reszta tampony zrobione z gazy i zmoczone w roztworze sody oczyszczonej z wodą, które trzymały się z tyłu głowy, związane gumką lub tasiemką. Poszliśmy na górę, bo im wyżej, tym gaz jest rzadszy. Podobno na czwarte piętro gaz nie dochodzi wcale. Przez okno widać wybuchy bomb. Okazało się, że to nie gaz, tylko dym od wybuchu bomby.

Kalina od początku wojny pracuje w szpitalu, choć ma 13 lat, jeszcze Ddziecko. Jeździ po mieście rowerem między samochodami i rozwozi to, co i harcerze dają. Na ulicach jest coraz więcej uciekinierów.

Niemcy podają, że cofamy się na całej linii, że zajęli Nowy Sącz, Kraków i Kielce, że rozbili na Pomorzu naszą 9. i 27. Dywizję oraz Pomorską Brygadę Kawalerii. Komunikat naszego sztabu nr 6 mówi o bombardowaniu naszych tyłów i kolei oraz że zniszczyliśmy dziś 15, a wczoraj 20 samolotów niemieckich. Walki w rejonie Łodzi, Piotrkowa Trybunalskiego, Tomaszowa Mazowieckiego, Tarnowa i Różan.

Podobno był w Lublinie marszałek Rydz-Śmigły i rząd. W każdym bądź razie Minister Sprawiedliwości (Witold Grabowski) był u nas w sądzie i jak opowiadają, strasznie bał się nalotów. Nadają przez radio rozkaz, by wszyscy mężczyźni zdolni do służby wojskowej opuścili stolicę. To coś niedobrze. U nas też mówią o ewakuacji. A fale uciekinierów rosną – wszystko na Wschód, za Bug. Tam ma być bezpiecznie. Tam będziemy się bronić. A tymczasem Niemcy opanowują Beskidy w okolicy Nowego Sącza. Opuszczony Kraków. Zdobywają Ciechanów.

Co dzień chodzę do sądu, bo posiedzenia odbywają się normalnie, ale jakoś wszyscy czują się nieswojo, kiedy leci samolot i jest alarm. Coraz więcej uciekinierów. Cała nasza ulica zastawiona jest samochodami: i nieprzerwana linia po obu stronach. Z Marysią na zmianę dyżurujemy w mieszkaniu w nocy, a dzieci śpią w ubraniach. Ponadto mam dyżury ogólne na ulicach. Noce jednak mijają spokojnie. Dziwne, że nie widać wojska, że nie przyjmują na ochotnika.