New post

od początku
Śledź
1939live
Śledź Polsat
Viasat History

Renia Spiegel

W sierpniu 1939 r. przebywała w małym mieszkaniu swoich dziadków w Przemyślu i chodziła do tamtejszej szkoły.

Renia Spiegel

W sierpniu 1939 r. przebywała w małym mieszkaniu swoich dziadków w Przemyślu i chodziła do tamtejszej szkoły.

Do miasta wkroczyli Rosjanie. W mieście jest dalej brak żywności, odzieży, obuwia, w ogóle wszystkiego. Przed każdym otwartym sklepem stoja ogonki. Szczególnie Rosjanie chętnie kupują tu rozmaite przedmioty. Robią obławy na zegarki, na materiały buty itd.

Dziwna jest ta Czerwona Armia. Nie można odróżnić oficera od szeregowca. Wszyscy są odziani w jednakowy jakiś szaro-brunatny mundur, mówią niezrozumianym do mnie językiem, nazywają się wzajemnie Towarisz. Czasem jednak twarze oficerów są bardziej inteligentne. Cała Polska jest zalana przez wojska niemieckie i rosyjskie. Jedyna wyspa, która się broni, to jest Warszawa. Rząd wyjechał za granicę... a ja tak wierzyłam. Zobacz więcej

Pamiętniku! Dziś przeżyłam dziwny dzień. Lwów poddał się. Ale nie Niemcom, tylko Rosji. Na ulicy nastąpiło rozbrojenie żołnierzy polskich. Niektórzy ze łzami rzucali na ziemię bagnety i patrzyli, jak Rosjanie łamią ich karabiny. Cywile zabierali końskie siodła, koce, jest mi żal, tak bardzo żal... Broni się jeszcze mała garstka. Jeszcze, pomimo rozkazu, Obrońcy Lwowa walczą bohatersko, by zginąć za Ojczyznę.

 

Padło miasto

na jego granicy

walczy garstka

bez wodza rozkazu

walczy garstka

na wszystko gotowa

bohaterzy Obrońcy Lwowa.

Utknęliśmy we dworze. Już prawie tydzień tu jesteśmy i nie moremny się dostać w tamte strony do Zaleszczyk. Lwów jest oblezony. W miescie brak żywności. Czasem wstaję skoro świt i staję w długim ogonku” po chleb. Wszyscy siedzimy poza tym cały dzień w schronie, to jest w piwnicy, i słuchamy okropnego świstu kul i huku bomb. Bože, ocal nas. Niedaleko stąd kilka bomb zburzyło kilkanaście kamienic. Po trzech dniach wydobyto spod kupy gruzów żyjących ludzi. W nocy niektórzy śpią też w schronach, ci, którzy mają odwagę spać w domu, są zmuszeni sen przerywać i kilkakrotnie zbiegać do piwnic. To życie jest straszne, wszyscy jesteśmy żółci, wyblakli z tego piwnicznego życia z braku wody i wygodnego łóżka, i snu.

Boże, mój Boże! Już trzeci dzień jesteśmy w drodze. Przemyśl bombardowali, musieliśmy uciekać. Uciekamy we troje, z Arianką i z dziadkiem. Opowiadają nam w drodze, że Przemyśl niszczą ciągle, babcia tam została. Boże, ochroń ją. W nocy wyszliśmy pieszo z tobołkami z płonącego i zburzonego po części miasta.

We czwartek wybuchła wojna! Najpierw 30 albo 31 sierpnia rozpoczęła Polska wojnę z Niemcami. Teraz już i Anglia, i Francja też wypowiedziały wojnę Hitlerowi i wzięli go z trzech stron. Ale i on nie próżnuje. Ciągle nad Przemyślem latają samoloty nieprzyjacielskie, co pewien czas alarm. Ale dzięki Bogu, że na razie nie zrzucono na nasze miasto ani jednej bomby. Bo inne miasta, jak: Kraków, Lwów, Częstochowa, Warszawa, zostały po części zburzone.

Ale my walczymy, walczymy wszyscy od młodych dziewcząt począwszy, a skończywszy na żołnierzach. PWK”, do którego należę, też podejmuje rozmaite prace. Ja kopałam już rowy przeciwbombowe, szyłam maski gazowe, służę za gońca, mam dyżury na stacji (podaję herbatę jadącym żołnierzom), chodzę i zbieram żywność dla żołnierzy, słowem walczę wraz z całym społeczeństwem polskim. Walczę i zwyciężę!

Już dawno nie mówiłam z Tobą, dawno. Minęły już świadectwa, już wakacje mają się ku końcowi, a ja nie mówiłam jeszcze z Tobą. Byłam na wsi u ciotki, byłam w Warszawie, widziałam się z mamusią i znów jestem. Ale Ty o niczym nie wiesz. Ty leżysz zamknięty, pozostawiony z moimi myślami i nie wiesz, że jest tajna mobilizacja nas, nie wiesz, że Rosja zawarła pakt z Niemcami, nie wiesz, że ludzie zaopatrują się w żywność, że wszyscy czuwają i czekają... wojny. Więc gdy się żegnałam z mamusią, uścisnęłam ją mocno. Chciałam powiedzieć wszystko tym niemym uściskiem, chciałam zabrać jej duszę i zostawić moją, bo kiedy???

 

Ten uścisk matczyny

Jedyny ostatni

Na wszystkie zostanie dni

Na łzy, nieszczęścia

Na trudy i znoje

Będziemy obie ja i ty

Jak promyk zalśni

 

Ja dziś nie mogę myśleć logicznie. To podobno „spleen” się nazywa, coś przelatuje błyskawicznie, potem gdzieś we mgle się rozpływa. Zygzaki, kółka, pasy, mgła... mgła różowa, zielonkawa. Nie. Niczego nie jestem ciekawa. Jedna myśl tylko się plącze ciągle, jedna i wciąż ta sama. Mama... wojna... brązowe pantofle... brązowe pantofle... wojna... mama.