New post

od początku
Śledź
1939live
Śledź Polsat
Viasat History

Stefan Starzyński

Warszawa płonie. Warszawa, bombardowana bez przerwy z powietrza i z ziemi, zamienia się w rumowisko gruzów. Nie mamy światła, nie mamy wody, nie mamy żywności. Sześćdziesiąt tysięcy zabitych, sto tysięcy rannych – oto rezultat straszliwej furii najeźdźcy.

Dzisiaj Niemcy wystrzelili na Warszawę dziesięć wagonów amunicji. Możecie, cholery, wystrzelać dziesięć razy więcej, a Warszawy i tak nie zdobędziecie, gdyż nic nie jest w stanie złamać ducha naszego oporu.

Po raz ostatni odwołuję się do naszych sojuszników. Już nie proszę o pomoc. Na to już nie czas. Żądam pomsty. Za spalone kościoły, za zniszczone zabytki, za łzy i krew niewinnie mordowanych, za mękę rozrywanych bombami, palonych ogniem pocisków fosforowych, uduszonych w zawalonych schronach i piwnicach. A wy, zbrodniarze, barbarzyńcy, którzy napadliście na nasz kraj niosąc z sobą pożogę i śmierć – wiedzcie o tym, że istnieje sprawiedliwość, że istnieje sąd, przed którym wszyscy stanąć musimy, aby zdać sprawę i ponieść odpowiedzialność za nasze czyny. Niech wszystkie stacje radiowe, a zwłaszcza stacje francuskie, które nas słyszą, powtórzą całemu światu: Warszawa się broni, Warszawa walczy. Jeszcze Polska nie zginęła!

Dzisiejszy nalot nieprzyjacielski z niezwykłą furia niszczący miasto wszelkimi możliwymi środkami obliczony jest niewątpliwie na wzniecenie popłochu strachu wśród ludności Stolicy, celem załamania jej ducha.

Według posiadanych informacji są to ostatnie w tym kierunku próby przed odlotem bombowców niemieckich na front zachodni.

Niezwykłe nasilenie nalotu i liczba biorących w nim udział bombowców informacje te potwierdza.

Niszczenie naszej Stolicy jest już faktem dokonanym. Nic gorszego spotkać już nos nie może. W imię Boga i Ojczyzny przetrwany. Zobacz więcej

Chciałem, by Warszawa była wielka. Wierzyłem, że wielką będzie. Ja i moi współpracownicy kreśliliśmy plany, robiliśmy szkice wielkiej Warszawy przyszłości. I Warszawa jest wielka. Prędzej to nastąpiło, niż przypuszczaliśmy. Nie za lat pięćdziesiąt, nie za sto, lecz dziś widzę wielką Warszawę.

Gdy teraz do Was mówię, widzę ją przez okna w całej wielkości i chwale, otoczoną kłębami dymu, rozczerwienioną płomieniami ognia, wspaniałą, niezniszczalną, wielką, walczącą Warszawę. I choć tam, gdzie miały być wspaniałe sierocińce – gruzy leżą, choć tam, gdzie miały być parki – dziś są barykady gęsto trupami pokryte, choć płoną nasze biblioteki, choć palą się szpitale – nie za lat pięćdziesiąt, nie za sto, lecz dziś Warszawa broniąca honoru Polski jest u szczytu swej wielkości i chwały.

18:45

Obywatele! Ciężki był dla Warszawy dzień dzisiejszy. Pociski nieprzyjacielskiej trafiały w setki domów. Ale przede wszystkim biły w Zamek, biły w katedrę, biły w kościół jezuicki, biły w bardzo wiele drogich naszemu sercu miejsc. Te barbarzyńskie metody bicia specjalnie w kościoły lub pamiątki narodowe, jak Zamek, czy Belweder. Te barbarzyńskie metody, które nic wspólnego z wojną nie mają, które nie są wojną, które są metodami bandyckimi, muszą obudzić gniew, srogi gniew, który pomści te wszystkie krzywdy, których ludność Warszawy dzisiaj doznaje.

Przystępuję do tworzenia oddziałów Obrońców Warszawy. Pierwszy oddział ma być gotów niezwłocznie. Musimy natychmiast pokazać, że Warszawa ma swoich żołnierzy, swoich Warszawiaków, którzy z bronią w ręku staną choćby dzisiaj, w tej chwili, choćby za godzinę czy za dwie i bić się będą za Warszawę i za ojczyznę.

Obywatele! Wzywam 600 młodych ludzi, którzy chcą niezwłocznie wziąć w rękę karabin i bić się, bić się na śmierć do upadłego. Chcę 600 młodych odważnych ludzi decydowanych umrzeć za Warszawę i za ojczyznę. Obywatele! Meldujcie się! Ci, którzy są zdecydowani na to, natychmiast, niezwłocznie, w tej chwili, a raczej za pół godziny. Za pół godziny porucznik Kępski z mojego ramienia stać będzie przed pałacem Mostowskich i będzie przyjmować tych ochotników. Obywatele! Gdyby był napływ większy, odejdziecie do domu i czekać będziecie mojego wezwania. Dzisiaj potrzebuję 600 ludzi, powtarzam 600 młodych, zdrowych, tęgich chcących bić się za ojczyznę. A więc za chwilę pokażę się przed pałacem Mostowskich i proszę o 600 młodych ludzi. Obywatele! Jak dotąd nigdy nie zawiodłem się na moich wezwaniach. Nie zawiodę się i teraz.

Przed mikrofonem Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy, mjr Stefan Starzyński: „Obywatele, przepraszam za spóźnienie, ale obowiązki chwili dzisiejszej nie pozwalają mi być punktualnym w radio. Co chwila tysiące faktów, tysiące zjawisk, które umacniają wiarę w nieśmiertelne, niezniszczalne siły ludu polskiego. Obywatele! Przecież wczoraj pod mury Warszawy dostał się czołg niemiecki nieostrzelany w ogóle i tu, u granic miasta zestrzelony przez kogo? Przy pomocy kobiet wolskich! To jest siła narodowa! To jest siła ludu!”.