New post

od początku
Śledź
1939live
Śledź Polsat
Viasat History

Victor Klemperer

Pisarz, filolog, romanista.

Wygląda, jakby wojna się skończyła. Na Zachodzie nic się nie dzieje. Na Wschodzie Modlin i Warszawa poddały się, liczba jeńców wojennych sięgnęła już 600 000. W Moskwie Ribbentrop i Mołotow prowadzą negocjacje z krajami bałtyckimi i Turkami. Skala zwycięstwa spycha wewnętrzne niezadowolenie na dalszy plan; Niemcy rządzą światem - jakież znaczenie mają drobne skazy?

Ale kto gra w tę grę i kto tu kogo przechytrza? Hitler? Stalin? 

Właśnie przeczytałem kilka pierwszych stron Tocqueville'a, którego pani Schaps podarowała mi w 1924 roku. Nikt, nawet najwybitniejsi współcześni, nie przewidzieli kierunku rewolucji. Każda strona książki zaskakuje mnie analogiami do teraźniejszości. (Czytam podczas zaciemnienia. O szóstej robi się ciemno, więc nie mogę pisać na dole. Choć wkrótce będę musiał się z tym pogodzić, nie mogę.)

Poszedłem do gminy żydowskiej przy Zeughausstrasse 3. Dom sąsiaduje z pustym placem, na którym stała zniszczona synagoga. Nie było to dla mnie przyjemne zadanie: jestem protestantem, moja siostra jest żydówką. Zgodnie z moimi przewidywaniami, to było daremne posunięcie: Żydzi mają zakaz wstępu do Drezna.

Jako, że w nie ma żadnych nowych interesujących informacji na temat sytuacji w Polsce, gazeta jest pozbawiona treści. Polemiki z angielskimi kłamstwami. Potwierdzenie z gazety w Manili czy gdzieś indziej, że Niemcy są niepokonane i że dalsza wojna jest bezcelowa. 

W międzyczasie kartki żywnościowe, zaciemnienie, niewola. Trudno powiedzieć, kiedy i jak to się skończy.

Musiałem otworzyć zablokowany rachunek. Bieganina, wydatki, piętrzące się przeszkody. Błogosławieństwem było spędzić w domu całą wczorajszą niedzielę. Po kilkudniowej przerwie nareszcie zapisałem kilka stron w dzienniku. 

Od dziś kartki na chleb. Czekolada skonfiskowana.

Generał pułkownik Fritsch, jeszcze kilka miesięcy temu naczelny dowódca armii, poległ 22 września pod Warszawą. Kilka liniijek nekrologu, malutki obrazek, parę słów na temat przemijania, same banały. Eva i ja, niezależnie od siebie, postawiliśmy przy tym znak zapytania.

We wczorajszym wydaniu gazety (a w związku z tym we wszystkich gazetach) opublikowano triumfalny raport o końcu polskiej kampanii i wzruszający artykuł zatytułowany: „Na grobie żołnierza Paula Deschanela“. Francuski pierwszy porucznik, syn byłego premiera Republiki (tak mi się wydaje). Trójkolorowa flaga nad katafalkiem – miałem kiedyś kamrata – Marsylianka – przemówienie dowódcy batalionu: nic, tylko komplementy dla Francji, z którą pragniemy jedynie pokoju, od której niczego nie chcemy...

Czy to oznaka siły po stronie Niemiec? Czy jedynie fortel? Czy Francuzi połkną przynętę? Głos ludu (u Bergera w spożywczaku): ...Jest na zachodzie. – Znowu? – To nie potrwa już długo. – Wszyscy myślą: Anglia się podda. Być może okaże się, że mają rację, tak jak w przypadku niemiecko-radzieckiego rozbioru Polski. Ale jeśli nie, nastroje ulegną drastycznej zmianie. Na tę chwilę ludzie są wciąż odurzeni atakiem na Polskę i nie wiedzą, ile ofiar pochłonęła już wojna.

Nasza sytuacja z dnia na dzień staje się coraz bardziej katastrofalna. Wczorajszy rozkaz: ograniczony dostęp do konta bankowego, oddanie całej posiadanej gotówki; dziś zapytanie policji co do naszych dostawców; wygląda na to, że reglamentacja będzie dla nas bardziej rygorystyczna niż dla reszty społeczeństwa. Byłem rano w Pirnie.

15:30

Sytuacja polityczna całkowicie niefortunna. Pokój za kilka tygodni i Hitler w pełni władzy? A może Anglia i Francja będą jednak walczyć? Ale jak, gdzie i z jakimi szansami na sukces? Z jednej strony, Niemcy wydają się mieć teraz wszystkie, ale to naprawdę wszystkie, atuty w ręku. Z drugiej strony, skąd się bierze coraz większy niedobór żywności? I czy Anglia kiedykolwiek bez walki przyznała się do porażki? Czy kiedykolwiek na ślepo podjęła walkę w obronie przegranej sprawy???

Anglicy wykiwali Polskę. Z drugiej strony: to się jeszcze przeciągnie na zimę, a nawet dłużej, na pewno mamy więcej zabitych niż podają oficjalnie źródła (czterech na każde 10 000 ludzi, nie publikuje się list ofiar, zawiadomienia o śmierci przychodzą sporadycznie, jak dotąd tutaj w Dreźnie wiadomo tylko o śmierci dowódcy eskadry zmotoryzowanej i redaktora DNN [Dresdner Neueste Nachrichten], poza tym cisza!). A biedni ludzie muszą z tym gównem jakoś żyć.

Przekazałem kwestionariusz Federowi, na Eisenstuckstrasse. Ten sam sędzia okręgowy, którego spotkałem u Richtera (Grüber). Mówi, że oprócz mnie, mają na oku kolejnych 36 rodzin.

Sprawił, że zacząłem się obawiać o nasz mały domek: w ostatnich dniach kilku właścicielom zarekwirowano domy. Ale nie ma sensu się szczególnie bać: w każdej chwili trzeba się spodziewać końca.

Dziś rano otrzymaliśmy potwierdzenie od listonosza. Mężczyzna był zszokowany: zostałem pochowany żywcem w 1914 roku, a teraz muszę ponownie służyć jako rezerwista. Czy było to konieczne, czy jest to ludzkie? Powinieneś zobaczyć ponure twarze w transporcie wojsk - inne niż w 1914. I czy zaczęliśmy od niedoborów żywności w 1914? Zostaniemy pokonani, nie może to znów trwać cztery lata.

Listonosz powiedział, że Drezno i całe Niemcy są pod dyktaturą wojskową. Jeśli tak jest, to prawdopodobnie nie musimy obawiać się pogromu.



Wczoraj, w niedzielę, 3 września, po wielkim myciu, udałem się na stację Plauen. Kupiłem tabliczkę czekolady i zapytałem starszą sprzedawczynię o nadawane wiadomości. Doniosła o angielsko-francuskim ultimatum. Zapytałem: Odrzucone? Uśmiechnęła się, jakbym był nieco naiwny, wzruszyła ramionami: ależ oczywiście. Mogę zapytać tych dwóch dżentelmenów o tam, jeśli mam ochotę, sami to słyszeli. Byli to dwaj monterzy. Potwierdzili. Zapytałem: Francja też? - Odpowiedź: Tak, ale teraz Włochy też się zaangażują. W domu znów mieliśmy wątpliwości.



17:15

Jakaś starowina u rzeźnika kładzie mi rękę na ramieniu i, wzruszona do łez, mówi: “On powiedział, że znowu chce być żołnierzem i walczyć, a jeśli padnie, to Goering powinien...” - Jakaś młoda kobieta, która przyniosła mi kartki na żywność, przygląda mi się przyjaźnie: poznaj mnie pan? Studiowałam u pana, wyszłam za mąż i mieszkam tutaj. Jakiś starszy pan, bardzo uprzejmy, który przyniósł nakaz zobowiązujący nas do przestrzegania zaciemnienia: to straszne, że znowu jest wojna – ale człowiek jest tak patriotycznie usposobiony… Gdy wczoraj zobaczyłem wymarsz wojsk, pomyślałem sobie, że najchętniej bym z nimi poszedł!” Pakt z Rosją nikogo nie oburza. Dla jednych to genialne posunięcie, dla innych znakomity dowcip – Korzystamy z optymizmu kupca Vogla (wczoraj: z Polską już się prawie rozprawiliśmy, a inni się nie ruszą!”) mamy kawę, kiełbasę, herbatę, mydło etc. - Czy to powszechny nastrój w Niemczech? Czy ma realne podstawy, czy jego źródłem jest jednak pycha? […]

17:00

Takie wyczekiwanie w leżącym zupełnie na uboczu Dölzschen jest szczególnie uciążliwe. Człowiek zwraca uwagę na każdy dźwięk, na każdą minę, na wszystko. Nic się nie wie. Czeka się na gazetę i niczego z niej człowiek nie może wyczytać. - W tym momencie jestem skłonny uznać, że jednak dojdzie do wojny z wielkimi mocarstwami.

15:10

Tortury psychiczne coraz trudniejsze do zniesienia. W piątek rano zarządzili stałe zaciemnienie. Siedzimy w piwnicy. Ciasno, potwornie wilgotno, duszno, nieustannie się pocimy i mamy dreszcze, woń pleśni, brak jedzenia - wszystko to razem przyczynia się jeszcze do pogłębienia udręki. Masło i mięso przede wszystkim dla Evy i Muschela, ja odżywiam się chlebem i rybą, które przynajmniej na razie można jeszcze dostać w wolnej sprzedaży.