New post

od początku
Śledź
1939live
Śledź Polsat
Viasat History

William Shirer

Służył jako korespondent zagraniczny dla Chicago Tribune oraz International News Service.

William Shirer

Służył jako korespondent zagraniczny dla Chicago Tribune oraz International News Service.

Ci sami naziści, którzy jeszcze w sierpniu mówili, że Wielka Brytania i Francja nie wypowiedzą wojny po pierwszym porozumieniu nazistowsko-radzieckim, dziś stwierdzili, że te dwie demokracje będą gotowe zakończyć wojnę już teraz. Być może znowu się mylą, nie jestem pewien.

Za namową George'a Kidda z U.P. dziś wieczorem przed moją transmisją poszedłem do Opery – sugerował, że to dobrze zrobi naszym nerwom. Premiera sezonu, stary dobry “Wolny strzelec” Webera. Byłem trochę zaskoczony stanem swojego ducha. Nie mogłem usiedzieć na miejscu. Nie mogłem znieść widoku tych wszystkich zadowolonych z siebie burżujów, mężczyzn i kobiet, wielu z nich w strojach wieczorowych; nawet muzyka nie brzmiała mi dobrze. Jedyne co mnie ubawiło, to specjalna wkładka do programu, instruująca, co robić w przypadku alarmu przeciwlotniczego. Ponieważ w Operze nie ma piwnic, mapa pokazała mi, jak dostać się do mojej piwnicy – przy Keller 1. Alarm, napisano w instrukcji, zostanie ogłoszony ze sceny. Miałem zachować spokój, odebrać płaszcz i kapelusz z szatni i udać się do piwnicy. Po odwołaniu alarmu miałem wrócić do opery, oddać płaszcz i kapelusz do szatni i udać się na widownię, a opera zostanie wznowiona od miejsca, w którym została przerwana. Nie było alarmu. Ribbentrop jest w Moskwie i zastanawiamy się, co on kombinuje.

Dziś rano odbył się pogrzeb generała von Fritscha. Padał deszcz, było zimno i ciemno - jeden z najsmutniejszych dni, jakie pamiętam w Berlinie. Hitler się nie pojawił. Ribbentrop, ani Himmler też nie, choć dziś po południu wszyscy wrócili z frontu do Berlina. Oficjalne komunikaty o jego śmierci, które pojawiły się w prasie pomijały zwykłe "Zmarł dla Führera", zastąpiono je formułą: "Zmarł dla Ojczyzny". Wczoraj, po tym, jak Goebbels skończył się pieklić, wraz z niektórymi korespondentami zebraliśmy się na ulicy i doszliśmy do wniosku, że Fritsch albo został zastrzelony z rozkazu Himmlera, jego śmiertelnego wroga, albo był tak zniesmaczony życiem i stanem, do którego Hitler doprowadził Niemcy (a może także oburzony bezsensowną rzezią kobiet i dzieci, której dopuściły się niemieckie bombowce w Warszawie?), że celowo dał się zabić; innymi słowy – popełnił samobójstwo. Zadawaliśmy sobie pytanie, co generał tak wysokiej rangi robił na froncie pod Warszawą, gdzie snajperzy w alarmującym tempie wystrzeliwali wojska niemieckie? Jak słyszę, zginął w czasie posuwania się z samotnym oddziałem zwiadowczym w górę ulicy na przedmieściach stolicy po drugiej stronie Wisły. Bardzo dziwne posunięcie jak na najwybitnejszego przedstawiciela współczesnej armii niemieckiej.

Dr Goebbels zwołał dzisiaj rano specjalną konferencję prasową. Tłumnie ruszyliśmy do Ministerstwa Propagandy, myśląc, że może zawarto pokój albo coś w tym stylu. Mały Doktor wszedł do środka, falując nozdrzami jak rozjuszony byk, a następnie cały swój czas poświęcił na atak na Knickerbockera, którego nazwał "międzynarodowym kłamcą i fałszerzem". Doktorek grzmiał, że on sam, jako dziennikarz, nigdy w życiu nikogo nie zniesławił! Podobno Knick opublikował artykuł głoszący, że nazistowska wierchuszka zdeponowała za granicą złoto na czarną godzinę, zwłaszcza na wypadek przegranej wojny. To rozwścieczyło Doktora G.. Ujawnił, że w czwartek wieczorem (21 września) za pośrednictwem niemieckiej stacji radiowej zaproponował Knickowi, że zapłaci mu dziesięć procent każdej sumy, którą tamten udowodni, że naziści zadekowali za granicą. Ciekawa oferta. Powiedział, że dał mu czas do soboty (czyli do wczoraj) na przedstawienie dowodów. Najwyraźniej Knick był na morzu, w drodze do Nowego Jorku. Ponoć Knick odpowiedział przez radio, że jak zwykle termin niemieckiego ultimatum upłynął zanim dotarło ono do obiorcy.

Pojutrze pojawią się nowe kartki na jedzenie. Niemcy dostaną teraz tygodniowo: 1 funt mięsa, 5 funtów chleba, 3/4 funta tłuszczów, 3/4 funta cukru i funt erzacu kawy zrobionego z prażonych ziaren jęczmienia. Pracownicy zatrudnieni przy ciężkich robotach mają otrzymać podwójne racje, a Dr Goebbels – mądra głowa! - zdecydował się zaliczyć nas, korespondentów zagranicznych, właśnie do grupy wykonującej ciężkie roboty.

W ubiegłą niedzielę w nocy w Berlinie wybuchły dwie bomby, jedna przed Ministerstwem Lotnictwa, druga holu siedziby tajnych służb przy Alexanderplatz. Ani słowa o tych wydarzeniach w prasie czy w radiu. Sprawcom udało się uciec pod osłoną nocy.

Pytanie brzmi, czy ludzie nie zaczną masowo popierać reżimu, jeśli wojna będzie trwać dalej. Zobacz więcej

Widziałem dziś bitwę z prawdziwego zdarzenia, jedną z ostatnich podczas polskiej wojny, która dobiega końca. Rozgrywała się trzy kilometry na północ od Gdyni, na grzebietach wzgórz wżynających się na jedenaście kilometrów w głąb lądu. Było w tym coś bardzo tragicznego, a zarazem groteskowego.

Staliśmy na szczycie wzgórza Sternberg [Kamiennej Góry], w samym środku Gdyni pod ogromnym – o ironio! - krzyżem. Był to niemiecki punkt obserwacyjny. Oficerowie popatrywali przez lornetkę. Po drugiej stronie miasta, nad dachami nowoczesnych budynków tego nowo wybudowanego modelowego miasta, które było nadzieją Polski, obserwowaliśmy bitwę toczącą się o trzy kilometry na północ.

Po pół godzinie niemiecki pocisk uderzył w dach szkoły. Zajęła się ogniem. Następnie niemiecka piechota, przy wsparciu – tak to przynajmniej wyglądało przez lornetkę - czołgów, przypuściła szturm na wzgórze i otoczyła budynek. Ale nie udało się go zająć. Z okien piwnic płonącego budynku Polacy prowadzili ostrzał z broni maszynowej. Bezpośrednio pod nami, na ulicach Gdyni kobiety i dzieci, ze smutkiem i w milczeniu,  obserwowały tę nierówną walkę. Przed niektórymi budynkami stały długie kolejki Polaków, czekających na jedzenie. Zanim wspiąłem się na wzgórze, zauważyłem, że na ich twarzach maluje się straszliwa gorycz, zwłaszcza u kobiet.

Cały dzień zajęło mi dotarcie tutaj z Berlina przez Pomorze i korytarz. Drogi pełne zmotoryzowanych kolumn niemieckich jednostek wracających z Polski. W lasach w korytarzu obrzydliwy słodki zapach martwych koni i jeszcze słodszy zapach martwych ludzi. Tutaj, jak twierdzą Niemcy, cała dywizja polskiej kawalerii przypuściła szarżę na setki niemieckich czołgów i została unicestwiona. Na molo tego letniego kurortu, na którym zaledwie pięć tygodni temu w długą spokojną noc siedzieliśmy z Johnem Guntherem i spieraliśmy się, czy w Europie padną strzały, dziś oglądaliśmy szalejącą bitwę wokół Gdyni. W oddali, po drugiej stronie morza kanonady ciężkich dział co chwila rozjaśniały niebo.

Dr Boehmer, szef prasowy Ministerstwa Propagandy odpowiedzialny za tę podróż, nalegał, abym dzielił pokój dwuosobowy w hotelu z Phillipem Johnsonem, amerykańskim faszystą, który twierdzi, że reprezentuje Sprawiedliwość Społeczną Ojca Coughlina. Nikt z nas nie może znieść tego człowieka i podejrzewamy, że szpieguje na rzecz nazistów. Przez ostatnią godzinę w naszym pokoju udawał antynazistę i próbował wyciągnąć ze mnie, co myślę. Za całą odpowiedź musiało mu wystarczyć kilka moich znudzonych burknięć.

Trochę suchych faktów. Jak blokada aliancka wpływa na Niemcy? Jesteśmy odcięci od około 50% normalnego importu. Główne produkty, których Niemcy są pozbawione to: bawełna, cyna, nikiel, olej i guma. Rosja może dostarczyć trochę bawełny, ale jej całkowity eksport w zeszłym roku wyniósł zaledwie 2,5 procent rocznego zapotrzebowania Niemiec. Z drugiej strony Rosja mogłaby prawdopodobnie zaopatrywać Niemcy w cały potrzebny mangan i drewno, a wraz z Rumunią - w ropę wystarczającą przynajmniej do celów militarnych. Żelazo? W zeszłym roku Niemcy sprowadziły około 45 procent rudy żelaza z Francji, Maroka lub innych miejsc, od których teraz są odcięte. Ale Szwecja, Norwegia i Luksemburg dostarczyły 11 milionów ton. Te dostawy są nadal otwarte. Ogólnie rzecz biorąc, Niemcy z pewnością mocno ucierpiały z powodu utraty źródeł 50-ciu procent importu. Ale z możliwościami, jakie stoją przed Niemcami w Skandynawii, na Bałkanach i w Rosji, nie jest tak bardzo źle, jak w 1914 roku.

Tydzień po angielsko-francuskiej deklaracji wojny przeciętny Niemiec zaczyna zastanawiać się, czy to rzeczywiście wojna światowa. On tak to widzi. To prawda, Anglia i Francja formalnie wypełniają zobowiązania wobec Polski. Formalnie przez tydzień były w stanie wojny z Niemcami. Ale czy to była wojna? – pytają. To prawda, Brytyjczycy wyysłali wprawdzie ponad dwadzieścia pięć samolotów aby zbombardować Wilhelmshaven. Ale jeśli to wojna, czemu tylko dwadzieścia pięć? I jeśli to wojna, czemu tylko kilka ulotek nad Nadrenią? Wzdłuż Renu blisko Francji leży przemysłowe serce Niemiec. Stamtąd pochodzi większość amunicji i sprzętu, który podbija Polskę z tak śmiertelnym efektem. A jednak ani jedna bomba nie spadła na fabryki w Nadrenii. Czy to wojna? – pytają. Długie sznurówki jakie widziałem tydzień temu nie są już tak długie tej niedzieli. 

Życie ciągle tutaj toczy się normalnie. Opery, teatry, kina, wszystko otwarte i zapełnione. W operze grają Tannhauser i Madame Butterfly. W Teatrze Państwowym Iphigenię Goethego. Metropol, ulubiony dom pokazowy Hitlera ogłasza nową rewię w środę. Wieczorne gazety donoszą, że rozegrano dziś w Niemczech dwieście meczy piłkarskich.



Dużo się dzisiaj mówiło o pokoju! Chodzą słuchy, że po zwycięstwie Niemiec nad Polską Hitler zaproponuje zachodowi pokój. Opisałem  to w notatce, którą mieliśmy wyemitować dziś wieczorem, ale cenzor nie puścił z tego ani słowa. 

Minął tydzień od “kontrofensywy”, od znajomego z armii dowiedziałem się, że Niemcy są jakieś 20 mil od Warszawy. Wyszedł nowy dekret, wprowadzający karę śmierci dla każdego, kto “zagraża obronnym siłom narodu niemieckiego” - warunek, który daje dowódcy gestapo, Himmlerowi, szerokie pole do interpretacji. Kolejny dekret zmusza pracowników do przyjmowania nowych posad, nawet jeśli wiążą się z niższym wynagrodzeniem niż dotychczasowe.



Wojna zaczyna krzywdzić zwykłego człowieka. Dziś wieczorem dekret przewidujący podatek od podatku dochodowego w wysokości 50 procent i duży wzrost opodatkowania piwa i tytoniu. Również dekret ustalający ceny i płace.

Po północy i nadal bez nalotu, nawet z Brytyjczykami i Francuzami na wojnie. Czy to możliwe, że w tej nowej wojnie światowej nie będą bombardować wielkich miast, stolic, ludności cywilnej, kobiet i dzieci w domach? Ludzie tutaj już spokojniej oddychają. Przez pierwszych kilka nocy nie spali za wiele.

Dziś wieczorem w doniesieniach z Nowego Jorku usłyszałem historię zatonięcia Athenii z 1400 pasażerami, w tym 240 Amerykanami na pokładzie. Anglicy powiedzieli, że to niemiecki U-Boot. Niemcy natychmiast zaprzeczyli, choć niemieckiej prasie i radiu nie wolno było wspominać o tej sprawie do następnego dnia. Podle się czułem, nadając stąd po tej historii dziś wieczorem i stawałem na głowie, żeby przemycić moje osobiste stanowisko jako amerykańskiego komentatora – wyjaśniałem, że zlecono mi przekazywanie wiadomości z Niemiec a zaprzeczanie informacjom, jakoby niemiecka łódź podwodna storpedowała Athenię, to oficjalne stanowisko i jest częścią tych wiadomości; oraz że polecenia, jakie dostaję z kraju wymagają, żebym powstrzymywał się od wyrażania opinii osobistych.

Naczelne Dowództwo wprowadziło cenzurę na wszystko, co mówię, ale na szczęście główny cenzor jest oficerem marynarki, honorowym i przyzwoitym człowiekiem. Zamieniłem z nim parę słów w ciągu ostatnich kilku dni, w miłej atmosferze, ale w pracy postępujemy w granicach rozsądku.



14:30

Byłem na Wilhelmplatz około południa, gdy z głośników rozległ się komunikat, że Anglia wypowiedziała Niemcom wojnę. Około 250 ludzi stało w słońcu. Słuchali uważnie komunikatu. Gdy było już po wszystkim, nie słychać było ani szmeru. Stali nieporuszeni. Zszokowani. Ludzie ciągle nie uzmysławiają sobie, że Hitler doprowadził ich do wojny światowej. Problem dla nich jeszcze się nie pojawił, choć z czasem staje się jasne, że „perfidia Albionu” tak jak w 1914 stanie się faktem. W “Mein Kampf” Hitler pisze, że największym błędem cesarza była walka przeciw Anglii i Niemcy nie mogą tego błędu powtórzyć.

14:10

“Kontratak” Hitlera na Polskę w ten dzień szabatu zamienił się w wojnę światową! Pamiętna data: 3 września 1939. Czas: jedenasta rano. Dziś rano o dziewiątej Sir Neville Henderson wręczył niemieckiemu ministrowi spraw zagranicznych notę dającą Niemcom czas do jedenastej na zaakceptowanie brytyjskich żądań wycofania niemieckich oddziałów z Polski. Krótko po jedenastej wrócił na Wilhelmstrasse, gdzie wręczono mu odpowiedź niemiecką w formie memorandum.