New post

od początku
Śledź
1939live
Śledź Polsat
Viasat History

Zinaida Gippius

W roku 1919 emigrowała ze Związku Radzieckiego do Polski, a następnie do Paryża.

Zinaida Gippius

W roku 1919 emigrowała ze Związku Radzieckiego do Polski, a następnie do Paryża.

Straszna nuda. Pogoda ładna. Ocean niebieski.

Wszyscy boją się ZSRR. Wszyscy trzęsą się ze strachu. Nikt do końca nie wie, jakie porozumienie zawarł Hitler ze Stalinem, na czym dokładnie polega ich pakt. Kto kogo wystawi?

Cudnie wyspaliśmy się w Bordeaux. Potem - nowa podróż, bez dna i przykrycia...

Jest mętnie i zimno. Jednym pociągiem, później wyszliśmy, a potem znowu w to samo miejsce, z Bayony, do jakiegoś Négresse, stamtąd pół-tramwajem do Biarritz, gdzie pukaliśmy do hoteli, aż do zmroku, aż szaleństwa... aż trafiliśmy do kiepskiego, ale drogiego hotelu Britannica. Burza, szaro, duszno.

Wyjeżdżamy. Koszmar.

Czekaliśmy w piekielnym upale w wypełnionym wagonie przez dwie godziny. Potem ruszyliśmy. Koszmarna noc!

Co za dzień! Rano – przyszedł nagle telegram od Kseni Merezhkowskiej, siostrzenicy Dmitrija, którego tu poznaliśmy 35 lat temu, i widzieliśmy go tutaj jednego wieczoru latem. Powiedziałam w żartach: tak, będzie wojna - przyjdziemy do was. A teraz - voulez-vous venir chez moi à Lausanne?
Lepiej przecież z nią niż w Biarritz we dwójkę, porzuconym. Ale tutaj zaczęły się nasze wędrówki - do prefektury, potem do Bure (żeby dali wyjazd), potem znowu do prefektury i znowu... i jutro znowu, jeśli będziemy żyć (czekam na syreny!).

14:20

Wtedy - 25 lat temu - pisałam, teraz nie mogę.
Anglia ogłosiła wojnę.
W Polsce już 1500 zabitych przez naloty.
Paryż jest czarny jak węgiel i pusty. Co noc (i dzisiaj też) czekamy na bomby.
U Teresy jest cicho, spokojnie.
W domu - Terapiano, Mandelsztam, G. Ivanov, Mamchenko, Felsen - Ilya!
Nie wyjeżdża!
Okna są oklejone w poprzek papierem. Włochy jeszcze czekają.

14:30

Tak, wojna - jeszcze nieogłoszona, ale to nieistotne. Hitler zaatakował Polskę. Bombarduje Warszawę, Gdańsk ogłosił niemieckim. We Francji - ogólna mobilizacja. Ludzie stoją przed plakatami: Patrie en danger.
Jakoś w to nie wierzą: przecież Polska! Nie mogą zrozumieć, że Anglia się nie wycofa  i jeśli zajdzie potrzeba, to weźmie Francję pod ramię i... Nie robią jednak nawet najmniejszego ruchu. Włochy milczą (jakby je Hitler uwolnił).
Asia w panice (?).

Ciemno na ulicach i w domach.

Poszłam w wolnej chwili do dentysty. Intensywny wstyd za wszystkich (włącznie ze mną), za wojnę.

Męka trwa, ale jest coraz gorzej. Tylko „cud” może nas wybawić od szatana, tego Ojca Kłamstwa, mającego w posiadaniu połowę świata. To on jest prawdziwym mordercą.

W cuda nikt nie wierzy, dlatego nie ma wątpliwości co do wojny.

Przyjemna pogoda; w parku Bagatelle (z którego szliśmy pieszo wzdłuż kanału do kawiarni), cisza, zieleń, kaczki, róże, ryby, stokrotki, „sklepienie niebieskie”..., ale to sklepienie jest już pokalane przez ludzi, stamtąd nadejdzie śmierć - bomby...

Teresa! Teresa!

Wojna jest właściwie faktem. Gdańsk sam ogłosił się niemieckim miastem. Pakt Hitlera ze Stalinem podpisany. Mobilizacja.

Tak, nie było innego wyjścia, trzeba to uczciwie przyznać.

Żadne negocjacje z tym demonem, domagającym się już całej Polski, nie okazały się możliwe (tak samo niemożliwe z  ZSRR (dawna Rosja). Każdy, kto może, wyjeżdża z Paryża. My nie możemy.

Brun (Grasset) zamordowany przez własną żonę. Mamchenko w Londynie, chory.

O mój Boże.

Chłodny wieczór. Agent z Buenos Aires.

Precedens: brytyjsko-francuska kwatera główna misji w Moskwie przed podpisaniem paktu. Japonia dołącza do Osi? Wszyscy okłamują siebie i innych. Królestwo oszustwa, hipokryzji i strachu.

Och, a co jeśli…

Dość!

Rano, zaczął się jeszcze w nocy, ulewny, zimny deszcz. Chwilami przestawał padać i wtedy spacerowaliśmy.

Kwiaty, kwiaty, kwiaty...

Przyszedł Kiereński. Nigdy nie widziałam go tak załamanego. Mówi, że wojna rozpocznie się około 20 sierpnia. „Moja intuicja nigdy mnie nie zawiodła… i tego się boję... Próbuję znaleźć choćby jedną szansę na pokój... Naprawdę próbuję... I nie mogę ...”

Zapada mrok.

Taffy został zabrany do sanatorium.

Zimny deszcz, chwilami nawet ulewa.

Przyjechała ChervinskayaLidia Chervinskaya, poetka. Długo siedziała, potem zjadła obiad.

Rozmawiałyśmy o różnych rzeczach. Nie jest głupia. Może niezbyt głęboka w psychologicznym sensie, jak to kobieta. Potrafi też być histeryczką. Ale tak ogólnie jest całkiem miła.

Idę spać. Nie chcę myśleć o niczym ważnym.

Wojna przyniesie Rosji wolność? „Tam” tak myślą. „Tutaj” trudno tak myśleć. Bolszewizm też nie chce wojny  dla siebie.

Ładna pogoda. Jeździłam z Kateriną do Wigam, poprawić gorset. Będzie gotowy 1. kosztował 155 fr. warto. W drodze powrotnej zgubiłyśmy się i długo szłyśmy na piechotę. Przy Madeleine trzeba było kupić kwiaty. Jestem zmęczona.

W domu bałagan.

Wojna z każdym dniem jest coraz bliższa.

Tak mi żal WołodiiWłodzimierz Zlobin, poeta i krytyk. Jest tam zupełnie sam.