New post

od początku
Śledź
1939live
Śledź Polsat
Viasat History

Erew Rosz ha-Szana. Tak jak i w poprzednie dni, nigdzie nie wychodzę. Święto nadchodzi smutne, biedne, niczym nieróżniące się od dni powszednich. Ten sam suchy chleb z marnym kawałkiem śledzia. (Właściwie to tylko ten śledź jest na święto).

Według wydanego dziś rozporządzenia sklepy mają być jutro otwarte. Jest to cios dla Żydów od wieków największy. Rosz ha-Szana! Otwarte sklepy! Natomiast synagogi mają być zamknięte. Nie ma możności wspólnego modlenia się o zmiłowanie, nic. Kasuje się wszelkie elementarne zasady wolności człowieka.


Jakkolwiek nie jestem człowiekiem starej daty i wymigać się co rok od modlitwy uważałem za oswobodzenie, jednak teraz odczuwam ten wspólny Żydom zakaz jak najboleśniej. Rozumiem bowiem, co daje wiara wierzącym; są oni poniekąd spokojni i szczęśliwi. A odebrać człowiekowi jego jedyne ukojenie, jego wiarę, nie pozwolić na ukochany, życiodajny kult, jest zbrodnią niepowetowaną. Żydzi tego Hitlerowi nie przepuszczą. Zemsta nasza będzie straszna.

✍    Also today

W środę wszystkich opanowała prawdziwa panika. Rządy w mieście całkowicie objęły już władze wojskowe. Komendantem miasta został jakiś porucznik, który dając sprzeczne zarządzenia, przyczyniał się do zwiększenia zamieszania. Mówił na przykład, że „nikomu nie wolno się ruszać” i równocześnie przysyłał furmanki do ewakuacji chorych i personelu. Wypisano ze szpitala chorych cywilnych.

W nocy 13 była wielka strzelanina straży niemieckich. Władza niem. (Ostkomandant Herbert) twierdzi, że zraniono żołnierza koło hotelu Royal. Wobec tego wzięto zakładników z tej dzielnicy, 3 Polaków (w tym P. Małeckiego22) i resztę Żydów i trzeba było starań, aby ich zwolnić. Podobny gwałt był na ul. Pędzichów, gdzie ogrodzono miejsce, w którym padła bomba dotąd niewystrzelona i mimo meldunku dotąd niezabrana. Przejeżdżający Niemcy myśleli, że to jakaś barykada, czy zasadzka i pobudzili sąsiednich mieszkańców, którzy im sprawę wyjaśnili. Wczoraj oddziały starszych roczników odjechały nagle rano i na mieście było mniej wojska. Oficerzy zwiedzają w autach miasto i Wawel i zakupują pocztówki i widokówki krakowskie. Od fizyka miejs. zażądano otwarcia burdeli dla wojska. Komitet przez swych delegatów interweniował w sprawie jeńców, aby ich nie przetrzymywać w magistracie, skąd ich wczoraj w liczbie kilkuset wyprowadzono. Radio komunikuje, że Niemcy zrzucają dalej bomby na miasta otwarte, między innymi na Krzemieniec, gdzie był Korpus dyplom. i prawdopodobnie nasz rząd.

Mussolini wystąpił z pośrednictwem pokojowym. Niemcy chcą zatrzymać tę część Polski, która zajęli - to jest prawie całość etnograficzną Polski, łącznie z Warszawą. Z państwami zachodnimi bić się nie chcą.

Anglia miała odpowiedzieć postawieniem 4 warunków:

1) ustąpienie regime'u hitlerowskiego,

2) opuszczenie ziem polskich,

3) wyrównanie wszystkich szkód w Polsce,

4) opróżnienie i odbudowanie Czechosłowacji.

Po południu dotarłam do Lublina. Miasto było nie do poznania. Dzielnica, w której mieszkaliśmy jeszcze kilka dni wcześniej, została zrównana z ziemią. Wielu ludzi zginęło pod gruzami walących się budynków. Nie widziałam w pobliżu żadnych ekip ratunkowych. Miasto było pełne takich opuszczonych dzielnic lub ruin budynków w miejscach, gdzie spadła tylko jedna bomba. Jakimś cudem kościoły ocalały. Poza budynkami mieszkalnymi zniszczony został system kanalizacji. Ulicami płynęły ścieki. Woda pitna była skażona. Zastanawiałam się, jak szybko w tych warunkach wybuchnie epidemia cholery. Wciąż było gorąco. Muchy przykrywały ciała koni, psów i ludzi leżących na chodnikach. To zły znak, gdy żywi nie mogą pochować zmarłych. Nie byłam zaskoczona, gdy zauważyłam ślady szabrownictwa. Okna wystaw, rozbite w wyniku eksplozji, zostały wyłamane, a sklepy splądrowane. Na głównej ulicy panował chaos. Wyglądała zupełnie inaczej niż gdy opuszczałam miasto. Ludzie pędzili przed siebie w atmosferze strachu.

Wiadomości o wojnie było niewiele, z wyjątkiem tego, że Polska wyczerpała prawie wszystkie swoje środki obrony powietrznej, a nasza względna bierność na froncie zachodnim powoduje ogólny niepokój. Dlaczego nie zbombardują celów militarnych, zamiast rozrzucać broszury, to pytanie, które wszyscy zadają sobie w związku z działaniami R.A.F. (Nawiasem mówiąc, formacja ta nie zaczęła zbyt dobrze: naruszyła holenderską neutralność, zbombardowała duńskie miasto i podjęła walkę z belgijskimi samolotami nad terytorium Belgii. Co więcej, jedyną ofiarą ostrzeżenia przeciwlotniczego z 5 września padł jeden z naszych własnych samolotów, w konfrontacji na naszym własnym działem przeciwlotniczym).

Kościół w Holling przystosowano do przyjmowania rannych. Krzesła i ławki na lewo od chóru zastąpiono podłogą z desek, podzieloną na sektory oznaczone dużymi napisami: "Poważnie ranni", "Zagazowani", "Bardzo pilne", "Pilne". W niedziele oficerowie i reszta wiernych tłoczą się po prawej stronie chóru, oficerów jest naprawdę sporo i stoją z przodu. Spod ornatu kapłana, który odprawia nabożeństwo, wystają getry i ciężkie buty sierżanta wojskowego korpusu medycznego. Akolici – dwaj żołnierze. Przy organach także oficer medyczny – udało mu się skrzyknąć chór wyśmienitych śpiewaków.

Przez całe nabożeństwo w tle słychać dudnienie pobliskiego ostrzału; okna drżą podczas komunii. Prawie wszyscy przynieśli swoje modlitewniki; nie zapomnieli ich zabrać, to jedna z nielicznych, skromnych, ale cennych rzeczy, które zapakowali do swoich tobołków i plecaków. Żarliwość religijna tych wszystkich szlachetnych ludzi, śpiewających z całego serca, do głębi mnie porusza. Kontempluję ich młode twarze, osmagane słońcem, starannie ogolone na ten dzień; wiara rozpromienia ich oblicza, a oczy lśnią na myśl nie tylko o Bogu, ale i o Francji. Zobacz więcej

Leży przede mną kolekcja odłamków granatów, które nocą wpadły na teren poselstwa. Szczęśliwie nie wyrządziły większej szkody, ani nikogo nie trafiły. W Ujazdowskich, 600 m stąd, płonie gmach Generalnego Inspektoratu Sił Zbrojnych. W budynku znajduje się cenne archiwum Piłsudskiego.

Nie uszliśmy jeszcze paru kroków, gdy rozległy się w niedalekiej odległości strzały karabinów maszynowych i huk dział. Słychać to od strony Tomaszowa. Przystajemy na chwilę i nadsłuchujemy. Huk się zbliża, wygląda to na jakąś bitwę. Niepodobna zatem iść na Tomaszów. Chcąc nie chcąc, zmieniamy kierunek, bierzemy się ku Zamościowi na przełaj przez pola. Przyspieszamy kroku, wychodzimy na wzgórek, skąd widać płonące Łabunie i Łabuńki. Zapewne ulicówki, bo widać dwa sznury ognia, jeden bliżej, drugi dalej i trochę wyżej. Nie wiemy jeszcze, kto się zbliża, ale strzelanina staje się gęstsza, działa milkną, słychać tylko karabiny maszynowe i jakby pojedyncze wybuchy granatów. Przypuszczamy, że to Niemcy, choć nie spodziewaliśmy się ich już tutaj. Bierzemy nogi za pas. Idę ostatni, bo stan moich odparzonych stóp nie pozwala na zbytni pośpiech. Zobacz więcej

Odczuwamy, że na froncie jest źle. Jednak „Express Lubelski” i „Express Wołyński” z dnia dzisiejszego podają inaczej: że na pół niemiecki zahamowany na szeregu odcinkach, że niepomyślne dla Niemców walki, ofensywa na Sanie się załamała. Pod Kutnem Niemcy przegrali bitwę. Armia nasza jest nienaruszona i czeka na decydującą rozprawę… Niemcy też podają fałszywe komunikaty polskie. Niemieccy jeńcy opowiadają, że czołgi ich są zdemolowane i nie mają benzyny.

Według odpowiedzi udzielonej przez generała Ironside generałowi Norwidowi, lotnictwo wojskowe angielskie i francuskie działa na obiekty wojskowe, kolejowe i transporty. Decyzja odnośnie działania lotnictwa dalekiego bombardowania ma być jutro przedmiotem dalszych obrad gabinetu wojennego.

General I. obiecuje wszelką pomoc materialną z Anglii.

jest w Łodzi

Rząd rumuński wyraził zgodę na tranzyt złota przez Rumunię zapewniając pełną gwarancję bezpieczeństwa na swoim terytorium pod warunkiem, że złoto pójdzie, jeśli to tylko możliwe, jednym transportem do Constanzy, gdzie natychmiast winno nastąpić załadowanie na statek.

Natomiast rząd rumuński nie zgadza się na złożenie (nawet przejściowe) złota w Rumunii, motywując to stanowisko obawą przed jakąś niespodzianką ze strony Niemiec.

Porozumiałem się z posłem angielskim w kwestii statku.

Gafencu sugeruje przewiezienie złota do Turcji lub Egiptu, a najlepiej do Anglii.

Stara Synagoga przy ulicy Wolborskiej w Łodzi.

Z kimkolwiek byś dzisiaj nie rozmawiał, zawsze pada pytanie: "Jak oceniasz sytuację?”. Oczywiście należy zachować szczególną ostrożność. Frank może się wypowiadać tylko w bardzo wąskim kręgu, wśród sprawdzonych przyjaciół. Niezwykle trudno o jasność umysłu. W każdym razie, tutaj, na wsi.

Optymizm, który dominował w pierwszych dniach, nieco się zmniejszył, ale ludność dalej woli wierzyć, że wojna wkrótce się zakończy. Ja mam jednak wątpliwości, przypominam sobie wojnę z 1914 roku – ta również miała się zakończyć w ciągu sześciu tygodni. Wiara w cuda jest wyjątkowo silna. Przez sześć lat nazistowska propaganda zrobiła ludziom wodę z mózgu. Niewiarygodnie, ale niestety prawdziwe.

Na stacji, tutaj w Laubach, V. mówi mi: "Mam nadzieję, że Führer rozłoży Francję na łopatki". Blokada Brytyjczyków irytuje go. Wojna to wojna, sprzeciwiam mu się, Niemcy przecież także korzystają z armii okrętów podwodnych. Ale niewielu z nas ma poczucie sprawiedliwości. Generalnie, my Niemcy, jesteśmy słabym punktem. Zobacz więcej

Historia nie zapomni, że w czasie postępów jakie czyniły nasze wojska, niewiarygodnie utrudnionych przez wroga i teren, Grupa Armii do tej pory dobrowolnie przekazała Dowództwu Armii dywizje: 73. [dow. Rabenau], 50. [dow. Sorsche], 208. [dow. Andreas] i 218. oraz Brygadę Noteć [dow. Gablenz], Komendę Główną, III Korpus Armijny [dow. Haase] i kilka batalionów artylerii ciężkiej!

Pojechałem do Komendy Głównej 3. Armii w Przasnyszu. Wydałem rozkaz, by I Korpus Armijny Petzela jak najszybciej zajął mosty warszawskie i usunął z nich ładunki wybuchowe, ale zabroniłem im angażowania się walkach ulicznych w Warszawie po zachodniej stronie Wisły. Jeśli wszystko pójdzie gładko, planuję później część I Korpusu Armijnego wysłać z powrotem na południe, a część zostawić, by obstawiała mosty.