New post

od początku
Śledź
1939live
Śledź Polsat
Viasat History

Przed mikrofonem Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy, mjr Stefan Starzyński: „Obywatele, przepraszam za spóźnienie, ale obowiązki chwili dzisiejszej nie pozwalają mi być punktualnym w radio. Co chwila tysiące faktów, tysiące zjawisk, które umacniają wiarę w nieśmiertelne, niezniszczalne siły ludu polskiego. Obywatele! Przecież wczoraj pod mury Warszawy dostał się czołg niemiecki nieostrzelany w ogóle i tu, u granic miasta zestrzelony przez kogo? Przy pomocy kobiet wolskich! To jest siła narodowa! To jest siła ludu!”.

Po obiedzie zaszedłem do sądu. Mimo bombardowania chodziło się bez celu po mieście. Trafiłem szczęśliwie, bo wypłacali trzymiesięczne ewakuacyjne pobory. Sąd wyjeżdża do Łucka. Jedzie prezes Apelacji i Prokuratura, reszta zostaje woźnym z polecenia władz niszczą w piecach jakieś akta i papiery. Od ostatniego bombardowania siedzimy całymi dniami w rowach. Ledwo się wyjdzie – akurat nalot. Dwie noce spaliśmy w rowie (nie my jedni), siedząc na teczkach i walizkach, okryci palcami i starym kożuchem. Było strasznie niewygodnie i zimno.

Kilka kilometrów za Biłgorajem odpoczywamy w lesie. Nad Biłgorajem unosi się słup dymu. Przechodnie, którzy później od nas wyszli z miasteczka, informują, że wybuchł tam pożar. Snują różne domysły na temat pożaru, podejrzewają szpiegów, dywersantów itp. Opowiadają o jakimś rozstrzelanym szpiegu, nazwiskiem Müller, który miał być leśniczym i posiadać własną stację radiowo-nadawczą. Zdaje się jednak, że to pożar przypadkowy. Od kilku tygodni panuje przecież susza, miasteczka przeważnie drewniane, piekarnie palą w piecach prawie bez przerwy, więc możIiwość pożaru duża.

Najbardziej ucierpią Żydzi. 3,5 miliona Żydów. 10% populacji – największy odsetek ze wszystkich europejskich krajów. W Niemczech jest tylko 1% Żydów. I pomimo oburzenia Polaków, że Żydzi mają kontrolę nad przemysłem, to jednak Żydzi w Polsce należą do najniższej klasy. Zamknięci w gettach, z zapuszczonymi brodami, w brudnych butach i chałatach. Dobrze wiedzieli, co ich czeka. Ale co mogli zrobić? Dokąd mieli pójść? Nie wolno im było podróżować.

Zjawiło się jakichś trzydziestu lotników. Twarze mieli czarne od brudu i oparów paliwa. Zakamuflowali właśnie swoje samoloty w lasach po drugiej stronie doliny.

Nie mówili o walkach powietrznych. Zamiast tego opowiadali mi o długich karawanach desperacko ciągnących się po środkowej Polsce, a także o tym, jak to niemieckie myśliwce nurkowały i załoga z karabinu maszynowego strzelała do mężczyzn, kobiet i dzieci. Niewielu z tych biedaków ze swoimi poruszającymi się koło za kołem wozami udało się uciec z Polski.

Ogólnie rzecz biorąc, słuchając Ministerstwa Spraw Zagranicznych, nie ma się już tak optymistycznych wrażeń jak po lekturze prasy. Wygląda na to, że neutralność Mussoliniego to w dużej mierze zasłona dymna i że jest on nadal w zażyłych stosunkach z Hitlerem. Neutralność Włoch to jednak z punktu widzenia państw osi najmądrzejsza polityka: Hitlerowi zapewnia neutralność Turcji, aliantom utrudnia pomoc Polsce na Wschodzie, a także komplikuje przepływ między innymi okrętów wojennych przez Cieśninę; dla Mussoliniego to także wyjątkowo korzystne, ponieważ naród włoski mocno sprzeciwia się wojnie; trzymając się z boku, Mussolini buduje swój prestiż. 

Rosja pozostaje najbardziej niepewnym punktem. Na podstawie raportów, które widziałem w telegramach, podejrzewam, że przygotowuje się do zajęcia wschodnich dzielnic Polski. Tylko czekają, żeby Niemcy opanowali ten kraj.

Ostatni przekręt Stalina odbył się kosztem Polaków. Niedawno obiecał im broń, a teraz mówi, że przystąpienie Wielkiej Brytanii i Francji do wojny diametralnie zmieniło sytuację i dostawy nie są już możliwe. Zaczynam myśleć, że jest bardziej nikczemny niż Hitler, a mówi się, że nawet marszałek Woroszyłow i M. Mołotow wstydzą się tej jego ciągłej gry na dwa fronty.



Wyszły tam na patrol cztery czołgi niemieckie, na które natychmiast uderzyły nasze tankietki. Rezultat niezły: z czterech czołgów trzy wzięto od razu do niewoli wraz z załogą, czwarty ratował się ucieczką, mówiąc językiem wojskowym „dał dęba”. Nalotów na Warszawę było dzisiejszej nocy stosunkowo niewiele, prawie jakby ich nie było wobec wczorajszego dnia, było kilka, krótkich, ale rezultat dla nieprzyjacielskich lotników nie jest zbyt pomyślny: trzy zestrzelone. Warszawa widziała to, bo spadły na Śródmieście. Bronimy się więc i już rozgłos tego idzie po świecie. Cała prasa obca wie już laur sławy wokół Warszawy. Trochę nawet, jak to prasa, przesadzając. Rozgłośnie wszystkie, obce rozgłośnie pełne są komunikatów o postawie ludności, o postawie Warszawy, stolicy. Jednym słowem staliśmy się przez tych kilka dni bardzo modni. Ale nie upajajmy się tą sławą. Na wojnie nic nie wiadomo. Może to już koniec tej zabawy wojennej, może to już koniec tej warszawskiej wojny? A może znowu się ona zacznie? Nic nie wiadomo. To jednak wiemy na pewno, że jeżeli się znów rozpocznie, to już trochę poważniej niż dotychczas.

Komitet obyw. dla większej swobody ruchów przeniósł swe biura do Domu Katolickiego. Interweniowaliśmy z prof. Kutrzebą w sprawie kwaterunków. Wyjednałem dla spółdzielni doraźnej na osiedlu ofic. (P. Stokłosowa) zezwolenie na uruchomienie sklepiku. Kochana Warszawa - jak mówi spikerka – 4-ty dzień odpiera napad nieprzyjacielski. Wieczorem po godz. 6.30 nikomu po ulicach krążyć nie wolno - nawet straży obyw. Dozór objęła policja niemiecka, która w nocy gęsto strzelała.

Żadnego ruchu ulicznego. Czasem miga szarozielony samochód wojskowy albo zakamuflowany gliną samochód zarekwirowany przez wojsko, to wszystko. Ludzi mało. Tłumek cywili, niektórzy boso, pod kierunkiem żołnierza buduje barykadę, grupka sióstr Czerwonego Krzyża, wystraszone, polujące na żywność gospodynie domowe... Wiele otwartych sklepów, nie brakuje w nich konserw i owoców. Najtrudniej o kartofle, tłuszcze i mleko. Zobaczymy, co potrafi dostarczyć „dyplomatyczny kramik”. Instytucja przypomina czas spędzony w Moskwie.

Na czas wojny Führer nie będzie akceptował podczas odbywanych podróży żadnych wręczanych mu kwiatów. Zamiast tego podarki tego typu mają być przekazywane żołnierzom niemieckiego Wehrmachtu.

Francuzi po przekroczeniu granicy na odcinku Saar-Louis Chio pas 20 kilometr., po nawiązaniu styczności z linią ubezpieczeń wzmocnionych nieprzyjaciela, rozpoczęli walkę wczoraj. Niemcy stawiają silny opór wykonując przeciwuderzenia i wzmacniają swój front nowoprzybyłymi wielkimi jednostkami.

Tegoż dnia na pograniczu drobne utarczki powietrzne, po obu stronach straty 2-3 samoloty, bombardowań lotniczych dotychczas z obu stron jeszcze nie wykonano. Było 4–5 rajdów. Bardzo ważne, aby ambasador Biddle poświadczył wobec Waszyngtonu bombardowanie obiektów niewojskowych Warszawy.

Ruszamy dalej przez las. Robi się zmrok. Spotykamy jakiegoś podejrzanej konduity strzelca rzekomo z Krakowa. Piotruś Ćwik uważa go za szpiega i stara się oddać w ręce jakiegoś oddziału wojskowego. Zdaje się jednak, że to człek Bogu ducha winien, a tylko zmęczony piekielnie i z tego powodu prawie nieprzytomny. Indagacje i zamieszanie wywołane tą historią opóźniają nasz marsz, jest już dobrze ciemno, a do Zwierzyńca jeszcze kawał drogi. Eichhorn irytuje się na zwłokę wywołaną przez Ćwika do tego stopnia, że przed samym Zwierzyńcem traci całkiem siły i kładzie się w przydrożnym rowie. Zasłabł i dopiero świeża woda postawiła go nieco na nogi.

Właśnie przeczytałam 3 czy 4 rozdziały z “Charakterów” Teofrasta, dukając z greckiego na angielski; można by coś zanotować. Próbuję zakotwiczyć umysł w greckim. Nawet mi się to udaje. Jak zwykle, te greckie patyczki, lotki, i węgorze wpadają i wypadają. Nikt piszący po łacinie nie zwróciłby uwagi na to, że cham obudzony w środku nocy pamięta, co komu pożyczył. Grecy mają oko do szczegółów. Długą drogę trzeba pokonać, żeby przebrnąć przez Teofrasta i Platona. Ale rzecz jest warta wysiłku.

Rada Ministrów: Referat ministra skarbu o sytuacji i zarządze­niach finansowych w kraju i za granicą. Sprawozdania poszczegól­nych resortów. Długie posiedzenie (godzina 3 - 5 ^ 0 południu). Pre­mier informuje o sytuacji i domaga się spokojnej i wytężonej pracy sztabów resortowych. Mamy dłużej pozostać w Łucku. W czasie posiedzenia potężne bombardowanie Łucka. Duże pożary. Uszkodzenie więzienia i drukarni w pałacu biskupim. Zabi­ty kapelan księdza biskupa Gawliny. On sam ranny.

Nie należy nigdy patrzeć tylko na same dodatnie strony, trzeba widzieć również i ujemne. Zwłaszcza, jeśli i one mogą być zadatkiem rzeczy nawet złych. Ta nieustanna po prostu psychoza, jaka ogarnia, widząca we wszystkim dywersję i dywersanta. Nie ulega wątpliwości, że ta dywersja istnieje i że odgrywa w działaniach wojennych pewną rolę. Ale musimy się zgodzić, że te szkody, które działają i dywersja spełnia są niewątpliwie dużo mniejsze od tych szkód, które wywołuje psychoza lęku i obawy przed dywersantami. Należy się uspokoić, należy skończyć z tą podejrzliwością, nieufnością widzenia wszędzie świateł, rakiet, tych cukierków zatrutych, baloników, Bóg wie czego.