New post

od początku
Śledź
1939live
Śledź Polsat
Viasat History

Z przykrością informuję Izbę, że zeszłej nocy około 23:00 w Admiralicji otrzymano sygnał z informacją, że o 20:59 parowiec “Athenia” został storpedowany na pozycji około 200 mil na północny-zachód od Irlandii. Rozkazy ruszenia z pomocą zostały już wydane przez dowódców lokalnych. Krótko po północy cztery niszczyciele zdążały już z dużą prędkością na miejsce zdarzenia. Powinny być na pozycjach dziś rano około 10:00. Kolejny sygnał otrzymano od kapitana “Athenii” około 1 w nocy. Stwierdzano w nim, że spośród 1400 pasażerów część wciąż znajduje się na pokładzie a statek tonie szybko. 


Jest oczywiste, że wszystkie siły zdolne do przeprowadzenia akcji ratowniczej zostaną wykorzystane. W miarę potrzeby wypracowany zostanie także system ochrony jednostek płynących indywidualnie i w danym momencie nie chronionych przez eskortę. Jesteśmy pewni, że konwoje zostaną uruchomione w stosunkowo szybkim czasie. Tymczasem robimy wszystko, co w naszej mocy.



✍    Also today

A zatem wydarzyła się rzecz najstraszniejsza: rozpoczęła się wielka wojna. Nie sądziłem, że będę zmuszony przeżyć coś takiego dwukrotnie! Byłem głęboko przekonany, że po zawarciu paktu ze Związkiem Radzieckim kwestia polska zostanie rozwiązana pokojowo. Najwyraźniej Wielka Brytania nie mogła zgodzić się na „drugie Monachium”. Chamberlaina zlinczowaliby, gdyby zrobił to jeszcze raz... Ale sytuacja nadal jest tragiczna! Nie mogę już dłużej... cieszyć się z sukcesu dyplomatycznego osiągniętego w Moskwie. Możliwe, że wcale nie było to zdarzenie dla Niemiec szczęśliwe! Ale teraz wszystko jest w rękach losu.



Rozmawiałem z kilkoma więźniami przywiezionymi do Warszawy. Z pewnością nie wyglądali mi na imperialistycznych żołnierzy maszerujących krokiem defiladowym. Zwykli faceci, jak ich polscy przeciwnicy. W gruncie rzeczy żaden z nich nie wiedział, że Wielka Brytania i Francja walczą z Niemcami na innym froncie. Zostali zwerbowani do, jak sądzili, jesiennych manewrów wojskowych. Pierwszym, czego się dowiedzieli, było to, że byli w Polsce i że kazano im strzelać do Polaków, którzy „nagle próbowali najechać na Niemcy”.

Wczoraj, o godzinie siódmej rano, żegnany przez cały szpital, obdarowany kwiatami, wyjechałem z domu. Żona z synkiem odwożą mnie samochodem do Lublina. Na szosach, pomimo niedzieli, wszędzie szalony ruch. Im bliżej Lublina, tym więcej spotyka się furmanek naładowanych rzeczami, zdążających w przeciwnym kierunku. Tak samo autobusy jadące od strony Lublina przepełnione, na całe sterty walizek i tobołków.

Rząd wmawia wam, że zdecydowaliście się walczyć, ponieważ Polska odrzuciła ofertę waszego przywódcy i uciekła się do siły. Jakie są fakty? Tak zwana “oferta” została złożona polskiemu ambasadorowi w Berlinie w czwartek wieczorem, na dwie godziny przed ogłoszeniem przez wasz rząd, że propozycja została “odrzucona”. Daleko było do odrzucenia, nie było nawet czasu na jej rozważenie. 

Wasz rząd zażądał wcześniej, by w ciągu dwudziestu czterech godzin Polska wysłała do Berlina swojego przedstawiciela w celu zawarcia porozumienia. W tym czasie przedłożono kolejnych 16 punktów i nie były one nawet zakomunikowane polskiemu rządowi. Oczekiwano zatem, że polski przedstawiciel przybędzie w określonym czasie podpisać porozumienie, którego nawet nie widział. To nie są negocjacje. To jest dyktat. Żadne szanujące się, silne państwo nie mogłoby zgodzić się na  takie metody.



Pojawiły się zarządzenia, by “napełniać worki z piaskiem”. Najpierw musieliśmy wydobyć piach z Izary. Właściciele domów pożyczyli nam szpadle i wiadra. Wiadra, gdy były pełne, tańczyły dziko i czasami koziołkowały, gdy furmanka jechała wyboistą drogą. Podczas pracy rozmawialiśmy o wprowadzeniu kartek na żywność i o obowiązku zaciemnienia okien. Jeszcze do tego nie przywykliśmy. Führer jest na froncie. Wschodni Górny Śląsk jest w niemieckich rękach.

Wielki angielski statek pasażerski z 1400 osobami na pokładzie został storpedowany przez Niemców, którzy temu zaprzeczają i twierdzą, że musiał trafić na minę. Ale na północny zachód od Szkocji chyba żadnych min Anglicy nie podłożyli. Myślę, że wszyscy pasażerowie zostali uratowani (60 utonęło, nie, więcej – 128?), m.in. przez Wennera-Grena, który na „Southern Cross”, był na przejażdżce i miał masę zgromadzonego oleju. Wiele gazet ostro go skrytykowało za wariackie gromadzenie oleju napędowego. Zobacz więcej

wygrywa U.S. Open

Zameldowałem się z rana Führerowi w jego pociągu, a następnie pojechałem do Kwatery Głównej, 4. Armii [Kluge], II Korpusu Armii [Strauss], 3. Dywizji [Lichel]. Führer udał się na wzgórze w pobliżu Topolna, kiedy 3. Dywizja przekraczała Wisłę. Ogromne wrażenie na Führerze; Kulm, Schwetz, Wisła w jasnym słońcu. Führer powiedział do mnie:

"Jak wiele to dla mnie znaczy!"

Duma i radość wśród żołnierzy.

Graudenz został zdobyty!

Oddziały przeciwnika zamknięte w okrążeniu w strefie korytarza nadal walczą. Trudność w przekonaniu czwartej armii, że „wzięcie do niewoli” tych oddziałów ma drugorzędne znaczenie i że istotne siły mobilne będą musiały zostać przeniesione do Prus Wschodnich. Zobacz więcej

Czasami na spotkaniach oficerskich dzieją się rzeczy zabawne. W małym miasteczku użycie dzwonów kościelnych zostało ograniczone do dzwonienia na alarm. W niedzielę, kiedy zadzwoniły na nabożeństwo wieczorne, cała ludność, cywilna i wojskowa, rzuciła się do schronów. Generał zdecydował, że odtąd tylko trąbka będzie używana do sygnalizowania alarmu.



W nocy mieliśmy dwa spokojne alarmy. Zimno było przeraźliwe. Tłoczyliśmy się wszyscy śpiąc i grzejąc się wzajemnie.

Przyjechała też Nadzia z Głowna. Cała ta historia wojen na poczyna mnie już strasznie nużyć i nudzić. Z rana spałem do dziesiątej.

Dzień po zimnej nocy wstał ładny, słoneczny. Znów doszła nas, po zdaje się trzecim alarmie, radosna, choć w treści oburzająca wiadomość o storpedowaniu przez Niemców angielskiego okrętu pasażerskiego wiozącego kilkaset niezwykle bogatych i wpływowych obywateli amerykańskich. Zginęło 800 osób! A Roosevelt oświadczył jeszcze przed otrzymaniem tej wiadomości, że Stany Zjednoczone nie będą neutralne! Cóż powie teraz!?...

Wszystkie dzisiejsze alarmy były spokojne. Oprócz chodzenia do komendy na radio lub alarmy, nie mam nic do roboty. Siedzimy, gadamy, flirtujemy... Nareszcie w poniedziałek szkoła.



Dziś stosunkowo spokojnie – nasza artyleria odpędza samoloty. Rano zrobiło się zamieszanie wobec wieści, że Niemcy lada chwila mają wkroczyć do Krakowa, który się oddaje, aby nie był bombardowany. Władze i urzędy już się wyewakuowały. Prezydent Czuchajowski [i dyrektor] magistratu wyjechali zabierając jakoby kasę Miejską. Wyjechali też naczelnicy budownictwa i zakładów (dyr. Orzelin i Jeleński). Wiceprezydent Klimecki ze łzami w oczach uspokajał pozostałych urzędników - polecając im stanąć do normalnej pracy. My z p. [Meyerholdem) zwróciliśmy się dziś rano o powołanie Komitetu Obywatelskiego i przygotowanie odezwy do mieszkańców i zorganizowanie straży obywatelskiej na wszelki wypadek. Rodzina moja oczywiście nie rusza się z miejsca i nie opuści Krakowa, choć prawie cała kamienica opustoszała. Zobacz więcej

Po północy i nadal bez nalotu, nawet z Brytyjczykami i Francuzami na wojnie. Czy to możliwe, że w tej nowej wojnie światowej nie będą bombardować wielkich miast, stolic, ludności cywilnej, kobiet i dzieci w domach? Ludzie tutaj już spokojniej oddychają. Przez pierwszych kilka nocy nie spali za wiele.

Dziś wieczorem w doniesieniach z Nowego Jorku usłyszałem historię zatonięcia Athenii z 1400 pasażerami, w tym 240 Amerykanami na pokładzie. Anglicy powiedzieli, że to niemiecki U-Boot. Niemcy natychmiast zaprzeczyli, choć niemieckiej prasie i radiu nie wolno było wspominać o tej sprawie do następnego dnia. Podle się czułem, nadając stąd po tej historii dziś wieczorem i stawałem na głowie, żeby przemycić moje osobiste stanowisko jako amerykańskiego komentatora – wyjaśniałem, że zlecono mi przekazywanie wiadomości z Niemiec a zaprzeczanie informacjom, jakoby niemiecka łódź podwodna storpedowała Athenię, to oficjalne stanowisko i jest częścią tych wiadomości; oraz że polecenia, jakie dostaję z kraju wymagają, żebym powstrzymywał się od wyrażania opinii osobistych.

Naczelne Dowództwo wprowadziło cenzurę na wszystko, co mówię, ale na szczęście główny cenzor jest oficerem marynarki, honorowym i przyzwoitym człowiekiem. Zamieniłem z nim parę słów w ciągu ostatnich kilku dni, w miłej atmosferze, ale w pracy postępujemy w granicach rozsądku.



Przed stołecznym lombardem ustawiła się długa kolejka: ludzi chcących wykupić swojej wartościowe rzeczy. Równie zatłoczone były banki, które nie nadążały z obsługą klientów. Niektóre budynki Wciąż jeszcze były oflagowane po wczorajszym świętowaniu, lecz wypadki biegły tak szybko, że obecnie ludzie uważali już przyłączenie się aliantów do wojny za coś naturalnego. Oczekiwaliśmy, że brytyjskie samoloty w każdej chwili pojawiają się nad Polską.



Tymczasem nadeszły kolejne wieści o ciężkich walkach w okolicach Częstochowy i pierwsze relacje o nieprawdopodobnej liczbie samolotów użytych przez Niemców w pierwszej fazie ataku. Napływały też niekończące się fale czołgów, nie było natomiast prawie widać piechoty. Ta strategia początkowo zdumiała naszych oficerów i żołnierzy, którzy oczekiwali starej, dobrej walki okopowej, jaką znali tak dobrze z pierwszej wojny światowej. Lecz wydaje się, że teraz, kiedy minęło pierwsze zaskoczenie zwarliśmy już szeregi.



Dziś pierwszy raz Zejście do schronu, niczym niezabezpieczonego, gdzie gruzy pogrzebią nas bez żadnego trudu. Oto pralnia, w której co miesiąc bierze się nasza bielizna i której nie widziałam dotąd. Na jedynej ławce siedzę różne osoby po części przychodnie, matki i dziećmi.