New post

od początku
Śledź
1939live
Śledź Polsat
Viasat History
✍    Also today

Idziemy wreszcie naprzód, ale powoli, bo Zarębskiemu „dolega” jego ciężki pakunek. Usiłuje w zamian za swoją walizkę wycyganić jakiś plecak. Tuż za Wojsławicami wreszcie mu się to udaje. Zamienia walizkę na plecak u jakiegoś miejscowego harcerzyka. Czekamy z Eichhornem na ukończenie przepakowywania w przydrożnej chałupie i zajadamy kwaśne mleko z ziemniakami. Jakiś kmiotek z sąsiedniej chaty charakteryzuje sytuację wojenną, mówiąc, że będzie źle z nami, jeśli Pan Prezydent nie uprosi Stalina o pomoc. Nadchodzi Zarębski i ruszamy naprzód. Dochodzimy do Huty. Jest upał. Odpoczywamy trochę w cieniu drzew. Idziemy dalej. Zarębski kupuje w wiejskim sklepiku wspaniałą kiełbasę. Idziemy dalej przez Turowiec. Znowu odpoczywamy w lasku. Idziemy. Na końcu Turowca odbywamy pogawędkę z miejscowymi wieśniakami, którzy wskazują nam drogę na przełaj w stronę Białopola. Mijamy wreszcie, przecinając ją, szosę z Hrubieszowa do Chełma i docieramy o zmroku do Białopola.

W nocy ze środy na czwartek, o godzinie pierwszej dr Krysiak odbiera alarmujący telefon od komendanta miasta: „Szpital jako instytucja o charakterze międzynarodowym zostaje, chorych nie ruszać, ewakuacja indywidualna i dowolna”. Intendent twierdzi, że bezpośrednio po tym otrzymał od tegoż komendanta rozkaz ewakuowania szpitala.

Po południu Szczebrzeszyn był silnie ostrzeliwany. Pod wieczór wkroczyli doń Niemcy.

Noc spędziłam w samochodzie przy otwartych oknach. Obudziłam się wcześnie. Był jasny poranek, słońce zdążyło już wstać.

Nagle zobaczyłam przed sobą tumany kurzu. „Czyżby to były polskie siły w odwrocie?“, zastanawiałam się. Patrzyłam na żołnierzy maszerujących z precyzją rzadko spotykaną wśród Polaków. Potem dotarło do mnie, co widzę, i sparaliżował mnie strach. Patrzyłam na hufiec niemieckiej armii. Przez chwilę byłam tak przerażona, że zamiast zawrócić, wyłączyłam silnik i patrzyłam, jak zbliżają się do mnie zielone mundury. Potem otrząsnęłam się, odpaliłam silnik i odjechałam w pośpiechu przez pola.

Wróg bezlitośnie wylał gniew na żydowską dzielnicę, spuszczając na nią bomby zapalające. My również tego doświadczyliśmy, gdy jedna z takich bomb uderzyła na przeciwko naszego mieszkania na ulicy Nowolipki 22. Efekt przypomina trzęsienie ziemi. Najgorszy jest jednak chaos wśród ofiar. Nikt nie wie, dokąd biegnie. Wielu ląduje w miejscach porzuconych przez innych ze względów bezpieczeństwa. Niosąc w ramionach dzieci i tobołki, ci przerażeni i zdezorientowani ludzie desperacko poszukują bezpiecznej przystani. Dziesiątki tysięcy uchodźców zagubionych w obcym mieście. Tłoczą się na dziedzińcach, podwórkach, klatkach schodowych. Podczas zgiełku bombardowań trudno o większych nieszczęśników. Potem słyszy się mrożące krew w żyłach historie. Setki rodzin zostaje bez środków do życia. Ich majątek spłonął, mieszkania zostały zniszczone, ich dobytek utracony.

Jak Warszawa, królewska, piękna, ukochana Warszawa, mogła zostać tak spustoszona!

Mężczyzna, żona + dziecko. Uchodźcy z Łodzi. Nie mieli nic prócz samochodu i czterech podręcznych toreb. Zdobyli jednak paliwo, dzięki temu, że był jednym z cywilnych obrońców Lwowa przed Rosjanami. „Odważny wtedy i odważny teraz”, powiedział. „Ale”, dodał, spoglądając najpierw na żonę i dziecko, a potem w niebo na bombowce: „jak mogę stawić czoło temu?”. Właśnie, jak całe miasto może stawić czoło „temu”. Drugie największe miasto w Polsce, całkowicie bezbronne wobec ataków lotniczych! Być może nawet mają na stanie broń przeciwlotniczą. Ale jeśli nawet, to jeszcze bardziej haniebne jest to, że nie mają amunicji.

Notatka z rozmowy Ambasadora Raczyńskiego z lordem Halifaxem.

W trakcie rozmowy, która wywiązała się po wręczeniu przez Ambasadora Sekretarzowi dla Spraw Zagranicznych noty z dnia 14 września 1939 r., Lord Halifax zadał kilka pytań, charakteryzujących jego zaniepokojenie co do dalszego rozwoju sytuacji.

1) Jakie są możliwości dalszego oporu z naszej strony po zajęciu przez Niemców Warszawy i jaki miałoby to wpływ; jakimi drogami mogą dochodzić do Polski transporty wojenne?

2) Czy istnieją możliwości dostaw z Rosji, a jeśli tak, to na jaką skalę?

3) Czy mamy powody do przypuszczania, że mobilizacja rosyjska jest zwrócona przeciw nam, czy istnieją u nas obawy co do stanowiska rosyjskiego? Zobacz więcej

Przeprowadzona przez Sowiety częściowa mobilizacja wywołała na razie zaburzenie aparatu gospodarczego i transportowego i pewną panikę wśród ludności. Wygląda, że jest ona punktem wyjścia dla większej gry politycznej ze strony Sowietów. Jak informują ze źródeł neutralnych, mobilizacja wywołała zdziwienie i dezorientację w ambasadzie niemieckiej. Ambasador angielski dostał polecenia sondowania przez posła czeskiego możliwości dostaw dla nas samolotów i karabinów maszynowych. Ambasador odnosi się sceptycznie do możliwości i zawiadomi mnie o wyniku.

Cała Warszawa miała spokój. Nie było nalotu. Niejeden Warszawianin się dziwił temu, ale przyczyna tego jest prosta – niepogoda. W Polsce właściwie każdy narzeka na pogodę, każdy narzeka na klimat. Mówi się, że sześć miesięcy jest zimno a sześć miesięcy jest zima. Otóż tak, jak normalnie, zawsze wszyscy życzymy sobie pogody, tak od dnia 1 września Polacy tak jak nigdy życzyli sobie niepogody. Niepogody, która mogłaby, a zwłaszcza deszczów, które mogą się poważnie odbić na operacjach.

Prasa tutejsza podaje wiadomość, rzekomo z Berlina, o powstaniu w Małopolsce Wschodniej i rozruchach Białorusinów, dążących do stworzenia samodzielnej republiki. Przypisuję pewną wagę tej informacji, bo była ona szerzona rezerwistom w Moskwie kilka dni temu.

Muszę przeprowadzić rozpoznanie niektórych pozycji, w których mogliby zatrzymać się nasi ludzie, konie i pojazdy, w odległości 350-450 metrów od siebie, gdy rozpocznie się ostrzał. Muszę być przygotowany na udany kontratak ze strony Niemców. Obszar leżący 800 metrów od Linii Maginota jest niczym pułapka na myszy. Przekroczenie Linii przez pola jest niemożliwe ze względu na druty kolczaste i bariery przeciwczołgowe. Jedyną możliwością jest przemieszczania się drogami, ale te są wąskie i znajdują się pod ciągłym ostrzałem. Ponadto pełno tam rannych żołnierzy i oddziałów powracających lub idących w tym samym kierunku, co my. Dlatego szukam rowów, jam i innych zagłębień terenu w pobliżu Linii Maginota, gdzie mógłbym schować się z moją kompanią w oczekiwaniu na bezpieczne przejście wzdłuż drogi.

„Prawda” zamieszcza wstępny artykuł o przyczynach wojskowej klęski Polski, którą widzi nie tylko w przewadze techniki niemieckiej i braku efektywnej pomocy państw zachodnich, lecz również w związku z błędami polityki narodowościowej Polski. Mniejszości w Polsce są pozbawione wszelkich praw, traktowane jako kolonie i dlatego brak w Polsce wewnętrznej konsolidacji, bez której nie ma siły wojskowej. Artykuł wygląda na przygotowanie gruntu do ewentualnej decyzji. Tass wydał komunikat oficjalny o pogwałceniu granicy sowieckiej 12 bm. 4 nasze samoloty wylądowały na terytorium sowieckim.

Nie widziałem wojny, ta wydaje mi się nieuchwytna, ale widziałem świat pogrążony w wojnie. To po prostu zmilitaryzowany świat. Zmieniło się znaczenie rzeczy. Gospoda nadal stoi, jest jeszcze przystrojona i wygląda zapraszająco, ale to zaproszenie nic już nie znaczy; innymi słowy, ta możliwość ulega autodestrukcji  i staje się absurdalna. Gospoda przyjmuje ludzi za pieniądze i tym samym kreuje burżuazyjną wolność, wolność pieniądza. Ale świat wojny to świat bez pieniędzy i bez wolności. Zobacz więcej

Zatrzymujemy się w domu żydowskim niejakiego Uszera. Podejmują was bardzo gościnnie. Gotują nam z naszych zapasów herbatę, dostarczają mleka, chleba i jaj. Zamawiamy sobie na następny dzień mleko, za pośrednictwem najmłodszej Uszerówny kupuje Eichhorn kilogram miodu i wręcza jej na pamiątkę srebrną puderniczkę. Idziemy spać do stodoły zadowoleni, że po raz pierwszy od kilku dni zjedliśmy ciepłą kolację. We śnie przeszkadzał nam trochę wózek dziecinny ustawiony na słomie, ale ostatecznie przepędziliśmy noc jako tako. Niepokoiły nas tylko trochę dość bliskie strzały armatnie.

Odpowiedziałem Halifaxowi, kończąc swój list aluzją do możliwych działań Duce, zmierzających do przywrócenia pokoju.

Magistrati odbył bardzo ważną konferencję z Goeringiem, który wydaje się być przekonany o celowości zachowania neutralności przez Włochy. Takie stanowisko pomoże Niemcom bardziej niż nasze ewentualne wejście w konflikt. Jedna zaskakująca rzecz – Goering między wierszami wspomniał coś o zbliżającej się interwencji Rosji, która jakoby ma wchłonąć część Polski. Faktycznie, w działaniach Rosji wyczuwa się pewną nerwowość. Mobilizuje ona liczne grupy, a „The Zars” drukuje wiadomości o polskich nalotach granicznych i prowokacjach. Ależ brakuje wyobraźni tym, którzy pragną konfliktu.

Nigdy w życiu nie widziałem większego bałaganu niż ten w kwaterze głównej Straży Obywatelskiej w Warszawie. Zapytałem o możliwość spotkania z komendantem lub jego zastępcą panem Gebethnerem, ale nikt nie wiedział, gdzie aktualnie przebywają, a poza tym wszyscy, od portiera w górę, byli zdumieni, że ktoś w ogóle chce coś zrobić. Miejsce to sprawiało raczej wrażenie klubu zagubionych dżentelmenów. A już do furii doprowadziła mnie wiadomość, iż ci panowie zorganizowali dostawy chleba wyłącznie na własny użytek.